Wisła Płock pokonała Podbeskidzie Bielsko-Biała 4:1

  • 18.12.2020 20:41

  • Aktualizacja: 02:41 26.07.2022

Wisła Płock i Podbeskidzie Bielsko-Biała po raz pierwszy spotkały się w najwyższej klasie rozgrywkowej. W 13. kolejce Wisła wygrała z Lechią w Gdańsku (1:0), w pięciu poprzednich spotkaniach zaliczyła tylko dwa remisy i aż trzy porażki. Dokładnie przed tygodniem zajmujące ostatnie miejsce w tabeli ekstraklasy Podbeskidzie, przegrało na swoim stadionie 0:5 z Piastem w Gliwicach. Zespół z Bielska-Białej prowadził w Płocku drugi trener Hubert Kościukiewicz.
W tym sezonie Wisła strzeliła tylko trzy gole na swoim stadionie, Podbeskidzie jeszcze nie wygrało na wyjeździe, w sześciu meczach drużyna zdobyła tylko dwa punkty, straciła 18 bramek, zdobywając pięć.

Stawką spotkania były dla gospodarzy w miarę spokojne święta, a potem okres przygotowawczy, ale pierwsze dziesięć minut nie potwierdzało ich chęci wygrania pojedynku. Potem płocczanie zaatakowali. W 12. min Aleksander Komor uratował swoją drużynę przed stratą bramki, którą próbował strzelić Patryk Tuszyński. Piłka wyszła poza boisko, z rzutu rożnego w 13. min rozpoczął akcję Mateusz Szwoch, posłał futbolówkę prosto na głowę Tuszyńskiego, a ten wpakował ją do siatki.

Zaciekły styl płocczan

Po zdobyciu gola Wisła nadal atakowała. W 18. min odbitą piłkę próbował znowu skierować w kierunku bramki Podbeskidzia i zaskoczyć Michala Peskovica Piotr Tomasik, ale bramkarz gości poradził sobie ze strzałem z 25 m. W 21. min Szwoch dośrodkował wprost na głowę Alana Urygi, który takich okazji nie zwykł marnować, wysoko wyskoczył i za chwilę piłka ponownie zatrzepotała w siatce.

Szwoch zaliczył dwie asysty, a postanowił w 29. min także wpisać się na listę strzelców. Oddał zaskakujący strzał, który z wielkim trudem obronił Peskovic. Po półgodzinie gry Wisła miała na swoim koncie pięć strzałów, wszystkie celne. W statystykach gości do końca pierwszej połowy widniały w tych elementach dwa zera.

W drugiej połowie Wisła skupiła się na obronie

Po zmianie stron Wisła zwolniła, nie grała już tak agresywnie w ataku, za to piłkarze z Bielska coraz śmielej podchodzili na pole karne płockiego zespołu i próbowali zaskoczyć Krzysztofa Kamińskiego. W 69. min zaatakował Kamil Biliński, piłkę wybił bramkarz nafciarzy, ale ta w zamieszaniu podbramkowym odbiła się od Dusana Lagatora i wpadła do siatki.

Płocczanie ruszyli do ataku. W 77. min rzut rożny tym razem wykonywał Giorgi Merebaszwili, który posłał piłkę prawie po ziemi, a lewą nogę przyłożył do niej Mateusz Lewandowski i futbolówka znalazła się w siatce.

Wisła zagrała bardzo dobry mecz, przede wszystkim w pierwszej połowie, zdominowała rywali i wywalczyła komplet punktów.

Źródło:

PAP

Autor:

FP