SŁUCHAJ ONLINE
MENU

„W misji wojennej jest jakiś dziwny magnes, który sprawia, że człowiek chce tam wrócić”

fot. Pixabay

– Istnieje coś takiego jak syndrom misjonarza (…). Jak się jedzie pierwszy raz, to nie wie się, jak to będzie – mówił w „Popołudniu RDC” ppłk Andrzej Łydka, weteran wojenny. – To taka męska przygoda, do której potrafi zatęsknić każdy mężczyzna – powiedział ks. mjr Władysław Jasica, kapelan 11. Dywizji Kawalerii Pancernej w Żaganiu.

Ppłk Andrzej Łydka, weteran wojenny, podkreśla, że większość żołnierzy zna służbę tylko w koszarach.

– Człowiek jest do tego przyzwyczajony i jest to treść jego życia. Wszystko jest poukładane, poustawiane i wiadomo co i jak. Na misji jest inaczej. Dla mnie podstawowa różnica jest taka, że w tym życiu koszarowym, jak mnie uczył jeden z moich przełożonych, mamy tak, że drobiazg urasta do afery, ale afery sprowadza się do drobiazgu, czyli w efekcie mamy w miesiącu dwadzieścia afer i jeden drobiazg, a na misji drobiazg jest drobiazgiem, a problem jest problemem, czyli mamy dwadzieścia drobiazgów i jeden problem – tłumaczy.

Na misji

Dodaje, że zwykła służba różni się od misji tym, że są inne relacje międzyludzkie.

– Na misji przełożony realnie dowodzi i jest zależny od podwładnych. To są normalne, rozsądne relacje. To już jest stara obserwacja. Można było zauważyć przez starszych kolegów, którzy działali wcześniej i po wspomnieniach, że z reguły w okopach jest najczystsza sytuacja. Tam nie ma miejsca na niewłaściwe sprawy (…). Tu część dochodzi do wniosku, że to nie dla mnie, a dwa – że można poznać przez całą dobę i rozszyfrować każdego człowieka – wyjaśnia ppłk Łydka.

Ksiądz mjr Władysław Jasica, kapelan 11. Dywizji Kawalerii Pancernej w Żaganiu, który kilka miesięcy spędził w Iraku na VIII zmianie Polskiego Kontyngentu Wojskowego, w Afganistanie towarzyszył żołnierzom na IV i V zmianie, zaś na ostatnie dwie misje wyjechał do Kosowa (XXVII i XXVIII zmiana), zaznacza, że „w misji jest coś, jakiś dziwny magnes, który sprawia, że człowiek chce tam wrócić”. – To taka męska przygoda, do której potrafi zatęsknić każdy mężczyzna – mówi.

Jak wyjaśnia, na misji „żołnierza bardziej zabija nie strach, tylko złe informacje z domu”.

Rola księdza na misji to głównie posługa sakramentalna – msza święta, spowiedź i rozmowa – podkreśla ks. mjr Jasica.  – Kiedy ginie ktoś, z kim się służy na co dzień, a więc człowiek, z którym jadło się śniadanie, a za chwilę nie żyje, to traumę przeżywają nie tylko zainteresowani, ale cały obóz, który na co dzień jest gwarny i pełny rozmów, to w tym momencie powstaje cisza i spuszczony wzrok – dodaje.

Nieustanny stand by

Artur, uczestnik pierwszych misji w Afganistanie, tłumaczy, że ta operacja nie była typową wojną i „wygląda zupełnie inaczej niż konflikty zbrojne, które toczyły się po drugiej wojnie światowej”.

To wojna asymetryczna, czyli taka, w której musimy być przygotowani na atak ze strony przeciwnika, który nie staje z nami do otwartej walki, taki który ucieka się do wszelkich sposobów, żeby zadać nam maksymalne straty, ale w ten sposób, aby uniknąć otwartej walki, ponieważ wtedy siły terrorystyczne nie mają szans z regularnym wojskiem. To powoduje, że trzeba przeznaczyć ogromne nakłady na rozpoznanie, wiedzę na temat tego, co dzieje się w naszym „teatrze” działań, za które odpowiadamy i trzeba być gotowym. Myślę, że to jest dużo bardziej wyczerpujące dla psychiki żołnierza – właśnie te ciągłe wyczekiwanie i bycie na „stendbaju” – ponieważ nie zna się dnia ani godziny, kiedy może nastąpić atak – opowiada Artur, był uczestnik misji.

Z aparatem na wojnie

Jak opowiada st. chorąży sztabowy Adam Roik, szef zespołu fotoreporterskiego Combat Camera, na wojnie trzeba wiedzieć, kiedy można zrobić zdjęcie, a kiedy trzeba walczyć.

– Tym różnimy się od cywilnych dziennikarzy, że jesteśmy kompletnie umundurowani – tak, jak żołnierze. Jeździmy z nimi na pierwszą linię, więc musimy być tak uzbrojeni jak oni. Nie możemy pozwolić sobie na to, że w chwili zagrożenia robimy zdjęcia, tylko po prostu uczestniczymy w walce. Dobry reporter Combat Camera to ten, który wie, kiedy jeszcze  może robić zdjęcia, a kiedy już powinien w ręku trzymać karabin i wspierać kolegów (…). Nie mogę robić zdjęć kosztem żołnierzy, z którymi pracuję, czyli nie mogę ich w żaden sposób narażać. Można by było wysłać tam też cywilnego dziennikarza, ale każda osoba w wozie zastępuje żołnierza, więc dla dziennikarza trzeba dwóch żołnierzy do ochrony, to znaczy, że oni są jakby wykluczeni z walki, bo się nim opiekują. Kiedy jedzie Combat Camera to jest normalny żołnierz. Nie trzeba dawać mu ochrony, bo on broni się sam – tłumaczy.

Rok przygotowań

Jak otworzyło się klapę samolotu, to poczuło się zapach, który można zidentyfikować w Polsce – jeśli weźmie się sypki piasek i puści się go między palcami, to unosi się pył i czuć specyficzny zapach. To było pierwsze wrażenie, jakie zapamiętałem z Afganistanu, a drugie było takie, że jak spojrzało się na górę w okolicy, gdzie mieszkałem, to ona codziennie wyglądała inaczej – wspomina w „Wieczorze RDC” Jacek Matuszak, dawniej uczestnik wielu misji, obecnie pracownik w Ministerstwie Obrony Narodowej.

Wyjaśnił, że żołnierz, który jedzie na półroczną misję, jest szkolony przez rok po to, by w kryzysowej sytuacji wiedział, co ma robić.

Pewne rzeczy powtarza się do znudzenia, ponieważ buduje się automatyzm działania, który ma służyć temu, że w sytuacji zagrożenia żołnierz nie zastanawia się nad tym, czy ma pociągnąć za tzw. cyngiel, czy nie, tylko on to po prostu robi, ponieważ najważniejsze w tym momencie jest to, że działa w grupie i każdy ma swoje określone zadanie i on uczy się je identyfikować – wyjaśnia Matuszak.

Anna Siemion-Mazurkiewicz, psycholog z Centrum Weterana Działań Poza Granicami Państwa, podkreśla, że szkolenie obejmuje „potencjalnie trudne sytuacje, z którymi może spotkać się żołnierz”.

Przede wszystkim można też pokazać, w jaki sposób jego organizm może zareagować czy też w momencie, kiedy spotka się z jakąś potencjalnie zagrażającą dla swojego życia sytuacją (…). Żołnierz dzięki temu, że przechodzi różne szkolenia, może się do tego odwołać w myśli w momencie jakiejś trudnej sytuacji i może być przygotowany na to, co go może spotkać na misji – tłumaczy psycholog.

Żołnierskie losy na srebrnym ekranie

„Karbala” (reż. Krzysztof Łukaszewicz) to film, który opowiada o losach polskiej misji w Iraku i o obronie ratusza City Hall przez polskich i bułgarskich żołnierzy. Tomasz Matraszek, który był odpowiedzialny za efekty specjalne, mówi, że nakręcenie filmu wcale nie było łatwe.

Byliśmy w muzułmańskiej dzielnicy i okazało się, że ludność, która ogląda kręcenie filmu, nie jest zbyt przychylna dla nas i zaczynają się drobne incydenty – najpierw przepychanki, potem rzucanie w nas kamieniami. Niestety, ale musieliśmy przerwać zdjęcia i wynieść się z tej dzielnicy. Po długim zastanowieniu, gdzie możemy kontynuować nasze zdjęcia, ludzie ze strony jordańskiej, którzy się nami opiekowali, zaproponowali, że pojedziemy do palestyńskiej dzielnicy i tam okazało się, że historia się powtórzyła i tłum gonił nas do samochodu (…). Im przeszkadzało to, że ich ludzie przebrani są stroje, które służą do udziału w religii i brali za to pieniądze, a oni twierdzili, że nie wolno tego robić, więc statyści natychmiast zdjęli wszystkie ubrania, które od nas dostali i zaczęli rzucać je nam w twarz – opowiada.

Słuchowisko o Janie Karskim

Audiobook „Błękitna pustynia” autorstwa dziennikarza Radia Szczecin Rafała Molendy opowiada o misji Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Afganistanie. Akcja dzieje się w okresie od grudnia 2012 do lutego 2013 roku. Wszystkie postacie i zdarzenia są autentyczne. Narratorem jest dziennikarz Radia Szczecin, który jest świadkiem i uczestnikiem zdarzeń. Słuchacz razem z nim poznaje rozterki i obawy ludzi wyjeżdżających na wojnę. Uczestniczy w obozowym życiu w bazach Ghazni, Bagram i Mazar-i Szarif w Afganistanie. Poznaje żołnierzy, którzy służyli na misji podczas XII zmiany PKW oraz Afgańczyków, którzy żyją w prowincji Ghazni.

Audiobook jest udźwiękowiony oryginalnymi nagraniami z misji stabilizacyjnej w Afganistanie. W rolach głównych występują: Robert Więckiewicz, Olga Bołądź, Łukasz Simlat, Jakub Gierszał, Tomasz Schuchardt. Za muzykę odpowiada Adam Walicki. Rezyseria Krzysztof Czeczot.

„Błękitna pustynia” w 2014 roku została nominowana do nagrody Prix Europa, czyli europejskiego „Oscara”.

Zapraszamy od poniedziałku do czwartku przed godz. 14:00. Powtórki odcinków z całego tygodnia będzie można wysłuchać w niedzielę po 22:00.

Zrealizowano dzięki współfinansowaniu z opłat abonamentowych
NAJNOWSZE INFORMACJE
RADIO DLA CIEBIE
  • Warszawa: 101 FM
  • Ostrołęka: 100,8 FM
  • Ostrów: 87,6 FM
  • Płock: 101,9 FM
  • Radom: 89,1 FM
  • Siedlce: 103,4 FM
  • DAB+
PUBLICYSTYKA
MUZYKA


wydanie online:
nm@rdc.pl

© Copyright 2019 Polskie Radio S.A. Radio Dla Ciebie
Wszelkie prawa zastrzeżone