Wiadomości
Udostępnij:
Wicemistrzyni olimpijska Klaudia Zwolińska przywitana przez kibiców w Polsce. „Jestem ogromnie dumna”
-
06.08.2024 13:16
-
Aktualizacja: 13:17 06.08.2024
Kajakarka górska Klaudia Zwolińska wylądowała już w Polsce. Wicemistrzynię olimpijską igrzysk w slalomie K1 przywitały na lotnisku w Warszawie tłumy kibiców oraz rodzina. Polka w finale popłynęła bezbłędnie, uzyskując czas 97,53.
Wicemistrzyni olimpijska Klaudia Zwolińska jest już w Polsce. Na lotnisku w Warszawie przywitały ją tłumy kibiców oraz rodzina.
Zwolińska zdobyła srebrny medal w kajakarstwie górskim. To był pierwszy krążek, który trafił na konto naszej reprezentacji na tych igrzyskach. – Jeszcze emocje nie opadły – przyznaje Klaudia Zwolińska.
– Bardzo się cieszę, jestem bardzo zadowolona, że przywożę ten medal po tych 24 latach. Bardzo wyczekiwany nie tylko przeze mnie, ale też przez całe towarzystwo kajakarzy, ale myślę, że też przez Polskę, bo był to pierwszy medal w Paryżu, także ciężko, żeby te emocje tak szybko opadły. – mówi Zwolińska.
Pierwszy medal dla kajakarstwa od 24 lat
– Ja się cieszę, że to zrealizowałam, bo podeszłam do tego jednak bardzo mocno z pokorą i udało się wrócić z tym medalem, z czego jestem nie ukrywam, ogromnie dumna. Po takiej przerwie, kiedy właśnie nie ma tego medalu, te oczekiwania nie są tylko z mojej strony czy od mediów, ale też z całego środowiska, więc fajnie, że już mamy ten medal. – mówi Zwolińska.
– Poprawiłam się mentalnie – podkreśla wicemistrzyni olimpijska.
– Cieszę się, że to wypracowałam, bo wydaje mi się, że tutaj nie można mówić o łucie szczęścia, tylko wypracowanej nie tylko jakby umiejętności fizycznych, technicznych, tylko właśnie tych mentalnych, które były tutaj dla mnie kluczowe w Paryżu. – mówi Zwolińska.
– Czekam już na kolejne igrzyska – mówi kajakarka.
– Ja się bardzo cieszę, że na tak prestiżowej imprezie miałam ten medal, bo teraz mam wrażenie, że to mi tylko otworzy drogę po dalsze sukcesy i już nie mogę się doczekać następnych igrzysk.– mówi Zwolińska.
Akcja charytatywna Zwolińskiej
Klaudia Zwolińska chce po zakończeniu igrzysk przekazać swój medal na aukcję, a zebrane środki przeznaczyć Towarzystwu Walki z Mukowiscydozą.
– Mukowiscydoza była dość bliska mojemu sercu. Z Grzegorza Hedwiga rodziny zmagali się z tą chorobą i dlatego chciałam właśnie ich wesprzeć, bo zdaję sobie sprawę, jaki to jest ciężar. Jest to pierwszy medal, nie ukrywam, że jest mi on bardzo drogi, ale cieszę się, że mogę go przekazać dalej, bo takie było moje marzenie, żeby jednak nie kończyć tylko zdobywając medal olimpijski, ale przekazywać go dalej. – mówi Zwolińska.
Polka w finale popłynęła bezbłędnie, uzyskując czas 97,53. Lepsza była tylko Australijka Jessica Fox, aktualna mistrzyni świata, która pokonała tor w czasie 96,08.
Czytaj też: Trzykrotna mistrzyni olimpijska w finale rzutu młotem. „Wierzę, że Anita nas wszystkich zaskoczy”
Źródło:
Autor:
Przemysław Paczkowski/AP
Kategorie: