Zaporoże i obwód doniecki pod ostrzałem. Są zabici i ranni

  • 06.10.2022 09:15

  • Aktualizacja: 09:18 06.10.2022

W nocnym ostrzale Zaporoża zginęły dwie kobiety. Rosjanie ostrzelali domy mieszkalne w Zaporożu na południu Ukrainy - poinformował  szef władz obwodu zaporoskiego Ołeksandr Staruch. Akcja ratunkowa trwa. Czwartek to 225. dzień walk w Ukrainie.

„Jedna kobieta zginęła, druga umarła w karetce pogotowia. Pod gruzami znajduje się jeszcze co najmniej pięć osób” – napisał Staruch na Telegramie. Podkreślił, że uratowano wiele osób. Dodał też, że istnieje prawdopodobieństwo, że Rosjanie ponowią ataki, i zaapelował o ostrożność, szczególnie gdy ogłoszony zostanie alarm przeciwlotniczy.

Nocny ostrzał Zaporoża w południowo-wschodniej części Ukrainy uszkodził lub zniszczył kilka budynków mieszkalnych. Władze informowały o siedmiu atakach rakietowych.

Miasto liczące przed wojną około 720 tys. mieszkańców jest stolicą obwodu zaporoskiego na południowym wschodzie Ukrainy. 30 września władze Rosji bezprawnie ogłosiły aneksję części tego obwodu, która jest okupowana w wyniku rosyjskiej inwazji zbrojnej. Aneksję poprzedziły nielegalne i sfałszowane pseudoreferenda.

Cztery osoby nie żyją, trzy ranne w obwodzie donieckim w ciągu minionej doby

Cztery osoby cywilne zginęły, a trzy zostały ranne w ciągu ostatniej doby w rosyjskich ostrzałach w obwodzie donieckim na południowym wschodzie Ukrainy - poinformował  na Telegramie szef władz tego regionu Pawło Kyryłenko.

Trzy osoby zginęły w Torskem, jedna w Zaricznem. Ponadto w wyzwolonych miejscowościach Swiatohirsk i Łyman odnaleziono ciała 10 osób zabitych przez Rosjan podczas okupacji tych miejscowości - poinformował Kyryłenko.

Od 24 lutego, czyli od początku inwazji Rosji na Ukrainę, zginęło co najmniej 937 mieszkańców Donbasu, a 2323 zostało rannych. Statystyka ta nie uwzględnia jednak bilansu ofiar w zniszczonych, okupowanych przez agresora miastach Mariupol i Wołnowacha - podał szef władz obwodowych.

Mogiły, zniszczone domy, modlitwy o pokój - Izium po wyzwoleniu

Po trwającej ponad pięć miesięcy rosyjskiej okupacji mieszkańcy Iziumu, na północnym wschodzie Ukrainy, powoli wychodzą z piwnic. W mieście, w którym odkryto niemal 450 grobów ofiar tortur, większość budynków nie nadaje się do życia. Brakuje wszystkiego, ale ludzie proszą tylko o pokój.

„To było pięć miesięcy nieustannego strachu”. „Modlimy się i modlimy, ale Bóg nas chyba opuścił”. „Marzymy, żeby w końcu był spokój” – mówią dziennikarzom nieliczni przechodnie.

Ukraiński policjant na przegrodzonym betonowymi blokami wjeździe do Iziumu uprzedza, że w mieście trwają działania wymierzone w maruderów. Trzy tygodnie po wyzwoleniu miasta siły ukraińskie wciąż wyłapują żołnierzy pokonanej tu rosyjskiej armii. „Załóżcie kamizelki i bądźcie ostrożni, wszystko się może zdarzyć” – ostrzega.

Ślady obecności Rosjan widoczne są kilkaset metrów za policyjnym posterunkiem. W piaszczystym gruncie sosnowego lasu, tuż przy miejskim cmentarzu, Rosjanie wyryli okopy i stanowiska dla swoich czołgów. Można zobaczyć je z drogi. To, czego nie widać, to setki rozkopanych grobów bezpośrednio za tymi okopami. Niedawno wydobyto z nich 447 ciał, w tym zwłoki dzieci. Niektóre ciała nosiły ślady tortur.

Po ekshumacjach pozostały w pustych dołach zbite ze zwykłych desek trumny i krzyże. Na jednych widnieją nazwiska, na innych tylko numery.

Liczące przed rosyjską inwazją około 45 tys. mieszkańców ważne strategicznie miasto Izium zostało zdobyte przez siły rosyjskiego agresora na początku kwietnia, po trwających blisko miesiąc walkach. W wyniku ukraińskiej kontrofensywy wojska najeźdźcy wycofały się z Iziumu 10 września.

Czytaj też: Rosyjski atak na Białą Cerkiew. W mieście wybuchły pożary

 

Źródło:

PAP

Autor:

RDC /KB/PL

Kategorie: