Z innej planety

Zagadka lateralna: As Pik Pik Piiii…

  • Łukasz Badowski

  • 06.02.2024
  • 53 min

Krótki opis odcinka

ZAGADKA LATERALNA: As Pik Pik Piiii… Nielegalne zakłady, słabo oświetlone stoliki, podejrzani gracze… Są takie miejsca, gdzie forsa idzie z rąk do rąk, a karty są prawie zawsze znaczone… Klubie Seniora w Ustroniu Szarym do takich miejsc nie należy. Spotykają się tu starsze pary z podmiejskich okolic by pograć w remika lub kanastę. To w zasadzie głównie emeryci, którzy wyprowadzili się z metropolii na tak zwaną “wieś”. Co prawda w okolicy nie ma nawet jednej kury… Ale za to jest klub, gdzie w przyjaznej atmosferze można spotkać się, pogadać i nawiązać znajomości…  Pan Witold, stały bywalec przybytku, miał tu wyjątkowe wzięcie. Przystojny, jak na swoje 74 lata był obiektem westchnień samotnych emerytek. A grał naprawdę dobrze. Na ogół wygrywał, z rzadka tylko remisował. Otoczony wianuszkiem adoratorek, zawsze mógł liczyć na atencję… i przekąski. Do jego ulubionych, należały kanapki z pasztetem mazowieckim i ogórkiem kiszonym, o których zapas zawsze dbały admiratorki pana Witolda. Która zdołała podsunąć Witoldowi kanapkę w odpowiednim momencie, mogła liczyć na dozgonną wdzięczność… oraz zimną stalową nienawiść konkurentek. Ale w wypadku pani Lucyny, przymiotnik okazał się wyjątkowo trafny…  Pani Lucyna chyba jakoś skuteczniej niż inni wyczuwała potrzeby pana Witolda, dlatego też była jego ulubioną karmicielką. Inne bywalczynie Klubu darzyły Lucynę słabo skrywaną wrogością. Nic więc dziwnego, że zawiązał się w jej sprawie spisek tajny, szczególnego znaczenia. Nie można powiedzieć, że spisek się nie powiódł… o nie! Powiódł się być może nawet nieco zbyt dobrze. Oto pewnego jesiennego wieczora pan Witold znienacka wyzionął ducha przy stoliku. Nie można powiedzieć, że nie było jakichś symptomów! Przez przeszło godzinę dwa miejscowe czarne koty obległy pana Witolda, wzbudzając zrozumiałe zamieszanie. Zły omen! Pan Witold próbował robić dobrą minę do złej gry, ale nawet kanapki od pani Lucyny nie smakowały mu jak zazwyczaj…  I nagle… TRACH! Zaliczył klasycznego Christiana Diora. Zespół reanimacyjny, który dotarł na miejsce po kilku minutach, stwierdził… No w sumie to niewiele stwierdził. Sceny jak z Benny Hilla normalnie! Pandemonium, krzyki wrzaski i okładanie się torebkami! Ale spokojnie… Kilka uciśnięć iiii… wszystko skończy się dobrze!  I tylko kanapki gdzieś się zawieruszyły!

Opis odcinka

ZAGADKA LATERALNA: As Pik Pik Piiii…

Nielegalne zakłady, słabo oświetlone stoliki, podejrzani gracze… Są takie miejsca, gdzie forsa idzie z rąk do rąk, a karty są prawie zawsze znaczone…

Klubie Seniora w Ustroniu Szarym do takich miejsc nie należy. Spotykają się tu starsze pary z podmiejskich okolic by pograć w remika lub kanastę. To w zasadzie głównie emeryci, którzy wyprowadzili się z metropolii na tak zwaną “wieś”. Co prawda w okolicy nie ma nawet jednej kury… Ale za to jest klub, gdzie w przyjaznej atmosferze można spotkać się, pogadać i nawiązać znajomości… 

Pan Witold, stały bywalec przybytku, miał tu wyjątkowe wzięcie. Przystojny, jak na swoje 74 lata był obiektem westchnień samotnych emerytek. A grał naprawdę dobrze. Na ogół wygrywał, z rzadka tylko remisował. Otoczony wianuszkiem adoratorek, zawsze mógł liczyć na atencję… i przekąski.

Do jego ulubionych, należały kanapki z pasztetem mazowieckim i ogórkiem kiszonym, o których zapas zawsze dbały admiratorki pana Witolda. Która zdołała podsunąć Witoldowi kanapkę w odpowiednim momencie, mogła liczyć na dozgonną wdzięczność… oraz zimną stalową nienawiść konkurentek. Ale w wypadku pani Lucyny, przymiotnik okazał się wyjątkowo trafny… 

Pani Lucyna chyba jakoś skuteczniej niż inni wyczuwała potrzeby pana Witolda, dlatego też była jego ulubioną karmicielką. Inne bywalczynie Klubu darzyły Lucynę słabo skrywaną wrogością. Nic więc dziwnego, że zawiązał się w jej sprawie spisek tajny, szczególnego znaczenia.

Nie można powiedzieć, że spisek się nie powiódł… o nie! Powiódł się być może nawet nieco zbyt dobrze. Oto pewnego jesiennego wieczora pan Witold znienacka wyzionął ducha przy stoliku. Nie można powiedzieć, że nie było jakichś symptomów! Przez przeszło godzinę dwa miejscowe czarne koty obległy pana Witolda, wzbudzając zrozumiałe zamieszanie. Zły omen! Pan Witold próbował robić dobrą minę do złej gry, ale nawet kanapki od pani Lucyny nie smakowały mu jak zazwyczaj… 

I nagle… TRACH! Zaliczył klasycznego Christiana Diora.

Zespół reanimacyjny, który dotarł na miejsce po kilku minutach, stwierdził… No w sumie to niewiele stwierdził. Sceny jak z Benny Hilla normalnie! Pandemonium, krzyki wrzaski i okładanie się torebkami! Ale spokojnie… Kilka uciśnięć iiii… wszystko skończy się dobrze! 

I tylko kanapki gdzieś się zawieruszyły!

Kategorie:

OGÓLNY OPIS PODCASTU

Z innej planety

Jest to cykl audycji popularyzujący naukę na antenie RDC. Trzygodzinna opowieść „z innej planety”. Nasze studio odwiedzają goście – najczęściej naukowcy. Prowadzimy też Radiowy Instytut Badań Akustycznych, w którym rozkładamy dźwięk na czynniki pierwsze. Natomiast w ostatniej godzinie rozwiązujemy kryminalną zagadkę lateralną. Zaprasza Łukasz Badowski.

Odcinki podcastu (1323)

  • Zagadka lateralna: Kość Słoniowa

    • 09.04.2024

    • 53 min 12 s

  • Technologia i ekologia radiacyjna

    • 09.04.2024

    • 52 min 40 s

  • Kalendarium naukowe

    • 09.04.2024

    • 50 min 16 s

  • Zagadka lateralna: Hrabina Monte Christo

    • 02.04.2024

    • 48 min 44 s

  • Kalendarium naukowe

    • 02.04.2024

    • 51 min 39 s

  • Krystyna Rudowska i książka „O życiu i legendach sześciu niezwykłych jeźdźców”

    • 02.04.2024

    • 43 min 41 s

  • Zagadka lateralna: Dzień Naleśnika

    • 26.03.2024

    • 51 min 31 s

  • O pokorze intelektualnej

    • 26.03.2024

    • 49 min 12 s

  • Kalendarium naukowe

    • 26.03.2024

    • 51 min 39 s

  • ZAGADKA LATERALNA: Hosanna? Nie tym razem!

    • 19.03.2024

    • 46 min 34 s

1
2
3
...
131
132
133