SŁUCHAJ ONLINE
MENU

Rody i rodziny Mazowsza: Wiszniewscy z Horyhlad nad Dniestrem

Dwór w Horyhladach rodziny Wiszniewskich, lata międzywojenne; Archiwum rodzinne (lik.info.pl)

Wiszniewscy z Horyhlad nad Dniestrem

Moja mama była ogromnie przywiązana do Radzymina, ogromnie. Leczyła tam ludzi do siedemdziesiątego piątego roku życia, więc przez trzy pokolenia. Ojciec szybko zmarł, ale też był bardzo cenionym lekarzem. Gdy był na zesłaniu, to Podstawowa Organizacja Partyjna w Radzyminie też się zwracała z uprzejmą prośbą [do władz], aby dali jakiś znak, czy ojciec w ogóle żyje.

(Hanna z Wiszniewskich Sokołowska)

Horyhlady, gdzie to jest?

Zanim jednak był Radzymin, rodzina Wiszniewskich żyła w Horyhladach.

Sama wieś [jest] jak z folderu reklamującego podróż wehikułem czasu, tak jak niegdyś żyli tu dwieście, może trzysta lat temu ludzie, tak i dzisiaj żyją jej współcześni mieszkańcy – napisał Stanisław Wodyński w Kresowym Serwisie Informacyjnym.

Horyhlady należały do powiatu tłumackiego (woj. stanisławowskie) i były samodzielną gminą wiejską, a z dniem 1 sierpnia 1934 roku zostały włączone do nowopowstałej gminy Olesza. Oddalone ok. 14 km na wschód od Tłumacza, położenie mają specyficzne, bowiem leżą na lewym brzegu Dniestru, na półwyspie otoczonym z trzech stron wodami tej rzeki.

Poczta znajdowała się w Niżniowie, w tym miasteczku był również most oraz stacja kolejowa. Jeszcze pod koniec XIX wieku sąd powiatowy i telegraf były w Tłumaczu, ale poczta także w Koropcu, co być może należy wiązać z tym, iż było to centrum rozległych dóbr rodziny hr. Badenich, zaangażowanych w politykę i należących do elity władzy w Galicji.

Tam, gdzie rzeka stanowi o pięknie krajobrazu, ale i jest utrudnieniem w codzienności, ludzie potrafili sobie radzić, nie narzekając na naturę, przeciwnie, starając się do niej dostosować i przyzwyczaić, choćby w podróżowaniu. Między Horyhladami a Niżniowem, we wsi Ostra był prom. Pojazdami konnymi mieszkańcy Horyhlad dojeżdżali do promu i nim przeprawiali się do Niżniowa. I z tej drogi wodnej korzystano najczęściej. Gdy jednak rzeka wylewała, trzeba było pojechać drogą bitą najpierw do mostu w Niżniowie i dopiero w ten sposób docierało się do miasteczka. Droga lądowa była jednak dłuższa o 24 km; z samego Niżniowa pociągiem można było wyruszyć w dalszą podróż.

Korespondencja była przewożona z Horyhlad w torbie skórzanej, w której znajdował się worek zamykany na kłódkę, do której jeden klucz znajdował się w posiadaniu naczelnika urzędu pocztowego w Niżniowie a drugi był w gabinecie ojca.

Posłaniec, który przywoził pocztę do Niżniowa oddawał naczelnikowi worek, który po opróżnieniu przez urząd zostawał napełniony korespondencją przeznaczoną dla Horyhlad i po ponownym zamknięciu na kłódkę oddawany z powrotem temu samemu posłańcowi. Normalnie ekspediowano z Horyhlad pocztę około 14-tej, by około 19-tej otrzymać świeżą.

(ze wspomnień Andrzeja Wiszniewskiego; źródło: lik.info.pl)

Wijący się mocno Dniestr często więc wpływał na życie mieszkających tam ludzi. Rzekę tę we wspomnieniach przywołuje m.in. Andrzej Krzeczunowicz z Bołszowiec, opowiadał o niej Władysław Heydel z Beremian, pisali również bracia, wspomniany Andrzej i Tadeusz Wiszniewscy.

Teren dorzecza Dniestru usłany jest śladami polskiej działalności na rubieżach wschodnich; wystarczy podać kilka ośrodków miejskich, kościelnych (klasztornych) czy majątków ziemskich: Bursztyn (dobra Jabłonowskich), Buczacz (miasto), Beremiany (dobra ziemskie wraz z pensjonatem letnim Heydlów), Chmielowa (dobra Głażewskich), Jazłowiec (klasztor ss. niepokalanek), Koropiec (dobra Badenich), Niżniów (miasto, klasztor ss. niepokalanek, dobra Stefanii z Lanckorońskich Urbańskiej), Torskie (dobra ziemskie z winnicą Rostworowskich), Zaleszczyki (miasto, ośrodek wypoczynkowy) i inne.

Los powstańca wyzutego z majątku

Malowniczo położony majątek Horyhlady wraz z sąsiednim folwarkiem Ostrą, w 1906 roku kupił Leonard Roman Wiszniewski (1835-1914), przeznaczając go dla syna.

Zanim Wiszniewscy osiedli nad Dniestrem, ojciec Leonarda, Jan Wiszniewski (ożeniony z Różą z Ciechanowskich), oficer wojsk napoleońskich, posiadał dobra Kamień, Malinówkę i Jackowicze (pow. owrucki), był również pisarzem ziemskim owruckim.

Leonard Wiszniewski poszedł do powstania 1863 roku, będąc naczelnikiem powiatu owruckiego, przebył długą drogę walki; dowodził m.in. oddziałem powstańczym w bitwie pod Moskalówką, dosłużył się rangi kapitana. W chwili wybuchu powstania, gospodarował w Jackowiczach, które w ramach represji carskich, utracił.

Jego siostra Alojza (o czym w audycji nadmienia H. Sokołowska), zamężna za Janem Mazurkiewiczem, była matką doktora Władysława Mazurkiewicza (1871-1933), który miał wyjechać do Łodzi, ale na prośbę partii wziął udział w organizacji ucieczki aresztowanego Józefa Piłsudskiego, przebywającego od marca 1901 na obserwacji w szpitalu dla umysłowo chorych Mikołaja Cudotwórcy w Petersburgu. Dzięki rozległym stosunkom swego ojca w Petersburgu dostał posadę lekarza w tym szpitalu. W czasie dyżuru lekarskiego 1 (14) maja 1901 wyprowadził Piłsudskiego ze szpitala. Po ucieczce schronił się w Galicji, a następnie udał się na studia w Wiedniu i Pradze. [Wikipedia]

Alojza z Wiszniewskich Mazurkiewiczowa odziedziczyła tę część dóbr rodzinnych, której nie skonfiskowano, czyli Kamień w Owruckiem.

Poza wartościami przyrodniczo-krajobrazowymi, już pod koniec XIX wieku Horyhlady były znane z uprawy tytoniu, hodowli krów i owiec, ale też z wycinankarstwa ludowego. Ta historyczna, stara wieś w przeciągu wieków była we władaniu m.in. Jabłonowskich, Mogilnickich, Rymińskich oraz od 1868 roku Heleny z Mogi(e)lnickich Władysławowej Melbechowskiej. Po niej dwaj synowie, Aleksander i Adam byli współwłaścicielami tych dóbr oraz wsi Odyje. Ze względu na problemy rodzinne, związane z małżeństwami Aleksandra, zdecydowali się oni sprzedać Horyhlady, a nabywcą był właśnie Leonard Wiszniewski. Horyhlady to 391 ha ziemi ornej i 135 ha lasu, zaś Ostra (jako drugi, sąsiedni folwark) to 433 ha ziemi i 138 ha lasu. Ostrą L. Wiszniewski kupił od Dawida Uricha.

Jak pamiętamy, L. Wiszniewski był weteranem powstania styczniowego. Gdy objął nowy majątek, prawdopodobnie „odziedziczył” też innego weterana 1863 roku – Aleksandra Rydla, który zmarł w 1911 roku – donosił „Górnoślązak”. Po przejściach wojennych osiadł on w Horyhladach, będąc przez 27 lat (do śmierci) leśniczym u Melbechowskich, a następnie u Wiszniewskich.

Będąc człowiekiem przedsiębiorczym, wykształconym w Wojskowej Wyższej Szkole Technicznej w Petersburgu, Leonard Wiszniewski pracował w Mołdawii, a następnie jako inżynier rządowy przy budowie kolei w Rumunii. Po powrocie stamtąd, osiadłszy w Drohobyczu, zajął się rozwojem przemysłu naftowego w Galicji, ściśle współpracując z Ignacym Łukasiewiczem. Na założoną spółkę naftową otrzymał kredyt podatkowy w filii w Ołomuńcu Praskiego Banku Kredytowego (bank czeski, finansujący rozwój przemysłu naftowego w Galicji). Posiadał udziały w kopalniach w Uryczu i Sopocie (pow. stryjski), a na spółkę z inż. Kazimierzem Gąsiorowskim (1856-1936, dyrektorem kopalni wosku ziemnego w Borysławiu), szyb naftowy na działce o powierzchni 6000 m² w Schodnicy koło Kropiwnika. Wszystkie ww. szyby naftowe znajdowały się obok siebie, w bliższym lub dalszym sąsiedztwie, w dorzeczu Stryja. Na wiertni w Schodnicy w 1895 roku doszło do wybuchu i pożaru. Poza pracownikami (jeden z nich zginął na miejscu), obrażeń również doznali obaj synowie współwłaściciela, a Jan Wojciech Wiszniewski (1880-1895) zmarł.

Leonard Wiszniewski był aktywnym członkiem organizacji i instytucji gospodarczych, samorządowych oraz politycznych. W ramach działań Izby Handlowej i Przemysłowej we Lwowie zajmował się np. analizą rządowego projektu o ochronie emigrantów, jak również pracował nad projektem statutu Muzeum Technologicznego dla Przemysłu Rękodzielniczego.

W czasach długoletniej prezesury Augusta Gorayskiego w Krajowym Towarzystwie Naftowym, L. Wiszniewski był wiceprezesem, a w latach 1901-1902, z racji nieobecności prezesa głównego, sam kierował Towarzystwem. Dwukrotnie był wybierany posłem na Sejm Krajowy we Lwowie, zajmując się w nim m.in. reformą systemu wyborczego (jedno z burzliwych wydarzeń i dyskusji politycznych Galicji) w ramach Centralnego Komitetu Wyborczego dla Galicji Wschodniej, należąc do grupy posłów tzw. Lewicy Sejmowej, sprzyjającej od pewnego momentu konserwatystom. Wiszniewski był też marszałkiem Rady Powiatowej w Drohobyczu, a w stosunkach finansowych miał opinię człowieka najsolidniejszego.

Pracą i tą solidnością L. Wiszniewski, poza liczną rodziną, osiągnął coś, co pewnie dziś byśmy nazwali sukcesem: stał się człowiekiem dość zamożnym, znaczącym na skalę galicyjską.

Wcześniej zaś, po stracie majątku po powstaniu styczniowym umiał się podnieść, a wykorzystując umiejętności z wykształceniem, włączył się w nurt odbudowy kraju (jak rozumiano wówczas Galicję), co oczywiście w perspektywie miało doprowadzić do wzmocnienia Polski i odzyskania niepodległości. Tego momentu już jednak nie dożył.

Będąc w dobrej sytuacji ekonomicznej, a chcąc uposażyć dzieci, córce Janinie kupił dobra Świtarzów (pow. sokalski), ale z powodu nieuczciwego postępku jednego z adwokatów, po pewnym czasie musiał ten majątek sprzedać.

Początkowo centrum majątku w Horyhladach było w samej wsi, ale L. Wiszniewski przesunął je około jednego kilometra poza nią. Tam powstał dwór oraz zaplecze gospodarcze. Całość założenia pięknie opisał wnuk Leonarda, Tadeusz, z którego wynika, że obie części: mieszkalną i folwarczną oddzielała dokładnie zaplanowana kompozycja drzew i krzewów, rozmieszczonych wzdłuż alej, tworzących niemal ściany zieleni. Oddzielała ona nie tylko folwark, ale i część sportową, czyli kort tenisowy.

Leonard Wiszniewski ożeniony był z Ludmiłą z Zakrzewskich (1850-1936), z którą miał sześcioro dzieci: Marię Helenę (1871), zamężną za 1° Adolfem Weberem, 2° Antonim Giełdanowskim, Helenę Ludwikę (1876-1934), 1° Kuczkiewiczową (potomstwo), 2° Leonową Wąsowską (potomstwo), Jana Wojciecha (1880-1895), Janinę (1888-1951) zamężną za 1° Romanem A. Augustynowiczem, ich syn Krzysztof (1911-1999), wg ustaleń Huberta Niewięgłowskiego, 2° Ludwikiem Wiktorem, synem Tadeusza (1859-1922), gen. por. Wojska Polskiego i Marii Ludwiki z ks. Ponińskich z Horyńca, Zofię Ewę (1874-1910), zamężną za Aleksandrem Onyszkiewiczem (potomstwo) i Marię Ludwika Błażeja, ostatniego właściciela Horyhlad z Ostrą.

Horyhlady w czasach Ludwika

Sytuacja domu i majątku w Horyhladach zmieniła się, gdy Maria Ludwik Wiszniewski (1879-1940) założył rodzinę. Ale po kolei. Będąc jedynym dziedzicem rodzinnych dóbr, aby je prowadzić, zdobył wykształcenie rolnicze we Wrocławiu i Lipsku, zaś wcześniej na Uniwersytecie Lwowskim uzyskał doktorat z obu praw (cywilnego i kanonicznego).

W 1908 roku ożenił się.

Kraińscy z Jabłonki i Niebocka

Wybranką Ludwika Wiszniewskiego została Teresa z Kraińskich (1888-1965), córka Władysława (1842-1926), właściciela dóbr Jabłonka i Niebocko (pow. brzozowski) oraz Wyszatyce (gm. Żurawica, pow. przemyski), i Marii z Trzecieskich z Miejsca Piastowego, córki przemysłowca naftowego.

Ojciec jej był znanym działaczem galicyjskim. Jako pogrobowiec (ojciec Władysława Kraińskiego zmarł jeszcze przed jego urodzeniem), wychowywany był przez matkę, ale pod czujną opieką stryja Maurycego Kraińskiego (1804-1885), polityka galicyjskiego, konserwatysty, wicemarszałka Wydziału Krajowego. Władysław na Uniwersytecie Lwowskim obronił doktorat z obojga praw, a z finansową pomocą stryja kontynuował studia ekonomiczne na Sorbonie.

Początkowo pracował w bankowości. Z czasem podjął się szerokiej działalności na polu społecznym i politycznym w kilku organizacjach, ale przede wszystkim był posłem do Sejmu Krajowego dla Galicji i dożywotnim członkiem austriackiej Izby Panów.

W parlamencie zajmował się sprawą kondycji budżetu (podatki), był zwolennikiem kredytu krótkoterminowego dla włościan. Największe uznanie społeczne przysporzyła mu aktywność w Galicyjskim Towarzystwie Kredytowym Ziemskim, gdzie był prezesem dyrekcji przez kilkanaście lat. Budowa silnego zaplecza ekonomicznego TKZ pod prezesurą Kraińskiego przyczyniła się do poprawy sytuacji rolnictwa Galicji.

Będąc zięciem Tytusa Trzecieskiego (1811-1878), prowadził z żoną majątek w Miejscu Piastowym, potem Władysławostwo Kraińscy przenieśli się do Wyszatyc, podarowanych przez stryja Maurycego Kraińskiego. Tam Władysław rozpoczął swoją drogę publicznej działalności, będąc członkiem Rady Powiatowej i Wydziału Powiatowego w Przemyślu.

Po I wojnie św. nie powrócił do polityki, kontynuował jednak pracę społeczno-religijną. Działał w Sodalicji Mariańskiej, organizacji, odwołującej się do tradycji maryjnej i nauki jezuickiej. W 1920 roku przeniósł się do Niebocka, gdzie zmarł w 1926 roku.

W latach 30. XX w. Niebocko (będące dziedzictwem Anieli z Wiktorów Kraińskiej, babki Teresy Wiszniewskiej) wydzierżawił Tadeusz Czeczel-Nowosielecki (1894-1960), który sam zajmował się głównie interesami naftowymi, a gospodarstwo prowadziła jego żona, Kazimiera z Jaczyńskich Nowosielecka.

Z domu o tradycjach społecznikowskich, politycznych i mocno religijnych, wspartych wykształceniem u ss. Niepokalanek w Jazłowcu, wyszła Teresa Wiszniewska. Być może surowość zasad, o których w audycji mówi jej wnuczka, Hanna Sokołowska wywodzi się właśnie z tych domów w Wyszatycach czy Niebocku.

Z Dźwiniacza do Horyhlad

W okresie I wojny św. Horyhlady zostały mocno zniszczone przez maszerujące tamtędy wojska. Po ślubie więc, Ludwik i Teresa Wiszniewscy zamieszkali w Dźwiniaczu Dolnym koło Ustrzyk Dolnych, majątku (w l. 20. XX w. – 349 ha), który Teresa kupiła z ojcem. Ludwik Wiszniewski jako ochotnik wziął udział w wojnie polsko-bolszewickiej.

Po wojnie przeprowadził odbudowę i remont budynków gospodarczych oraz dworu, założył wodociąg, zaprowadził też sad z karłowatych odmian drzew owocowych.

Jeśli chodzi o dom, to ciekawym, usprawniającym życie rozwiązaniem było połączenie oficyny z dworem oszklonym korytarzem.

Po kilku latach Wiszniewscy postanowili powrócić nad Dniestr, gdzie rolnictwo, ze względu na lessowe ziemie, obiecywało więcej niż w dużej mierze leśny Dźwiniacz.

Dźwiniacz Dolny wydzierżawił Jan Budzyński, a w l. 1936-1939 na terenie leśnej działki (20 ha) Teresa z Wiszniewskich Wąsowska (1910-1987) z mężem Józefem (1910-1944) prowadziła fermę srebrnych lisów.

Aby rozwijającej się rodzinie zapewnić przestrzeń, Ludwikostwo Wiszniewscy w latach 20. przeprowadzili zmiany w domu, polegające na podzieleniu dwóch ogromnych pokoi na pięć mniejszych, stworzenie łazienki, ubikacji i kilku pomieszczeń gościnnych na poddaszu dworu. Nowe rozwiązania zaprojektowali i dopilnowali ich wykonania bliscy rodzinnie i towarzysko: Tadeusz Sroczyński z Markowiec i Antoni Kraiński (1883-1975), brat Teresy Wiszniewskiej.

Na polu aktywności społecznej Maria Ludwik Wiszniewski był kontynuatorem postawy swego ojca Leonarda. Był prezesem Związku Ziemian i członkiem Rady Powiatowej w Tłumaczu, członkiem Rady Nadzorczej Towarzystwa Zaliczkowego i Kredytowego, prezesem gniazda rzeszowskiego Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” (1900-1905), detaksatorem Wydz. Okręgowego Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego w Tłumaczu, członkiem i delegatem na Radę Ogólną Galicyjskiego Towarzystwa Gospodarczego (GTG), Towarzystwa Zjednoczonych Kół Zjazdów Rolniczych, członkiem Galicyjskiego Towarzystwa Łowieckiego oraz Towarzystwa Kółek Ziemian.

Sam spróbował i polecał innym wprowadzenie innowacji gospodarczych, z których w Horyhladach najbardziej sprawdziła się uprawa rzepaku. Była to reakcja na kryzys, jaki dotknął świat, a w tym i polskie rolnictwo na przełomie lat 20. i 30. XX wieku.

Ze względu na bliskość Dniestru i przepiękne położenie majątku, w przygotowanych na poddaszu pokojach gościli latem członkowie rodziny i inne osoby. Podobnie do Heydlów w Beremianach, w Horyhladach Wiszniewscy zorganizowali mały pensjonat letni.

Wraz z wybuchem II wojny św., ani po wkroczeniu sowietów 17 września 1939 r., Maria Ludwik Wiszniewski nie opuścił Horyhlad, uważając, iż nic mu nie grozi, wobec dobrych relacji z ludnością wiejską. Został jednak aresztowany (w ramach akcji aresztowania grupy ziemian z powiatu tłumackiego), uwięziony najpierw w Tłumaczu, potem w Stanisławowie. Ostatni raz był widziany w Mikołajewsku wiosną 1940 roku. Figuruje w wykazie osób, zamordowanych przez NKWD w 1940 roku na Ukrainie (tzw. Lista Ukraińska).

Potomstwo z Horyhlad

Maria Ludwik i Teresa z Kraińskich Wiszniewscy doczekali się licznego potomstwa:

Jan Leonard (1908-1941), ukończył Wydział Prawa na Uniwersytecie Lwowskim oraz Akademię Handlu Zagranicznego. Należał do Stowarzyszenia Katolickiej Młodzieży Akademickiej „Odrodzenie” we Lwowie, będąc w organizacyjnym i przyjacielskim gronie m.in. ze Stefanem Swieżawskim (1907-2004), prof., historykiem filozofii, późniejszym przyjacielem ks. Karola Wojtyły (św. Jana Pawła II, papieża), jak i kuzyna Wiszniewskich, ks. Tadeusza Fedorowicza. Brał udział w kampanii wrześniowej 1939 roku; był pilotem Dywizjonu Bombowego 301 w Anglii. Zginął w ataku bombowym na Hamburg 9 sierpnia 1941 roku. Ożeniony z Wandą z Romaszkanów; potomstwo.

Teresa (1910-1987), ukończyła Akademię Handlu Zagranicznego we Lwowie, zamężna za Józefem Wąsowskim; potomstwo.

Anna (1911-1960), ukończyła Szkołę Hotelarską w Krakowie, kierownik pensjonatu „Straszny Dwór” w Tatarowie nad Prutem; niezamężna.

Krystyna (1913-1997), absolwentka Akademii Handlu Zagranicznego we Lwowie, zamężna za Jóżefem Barcikowskim; potomstwo

Stanisław (1915-1965), lekarz medycyny, absolwent Uniwersytetu Warszawskiego, ppor., wziął udział w wojnie obronnej w 1939 roku, uczestnicząc jako lekarz w Bitwie pod Kockiem. Po uniknięciu niewoli, najpierw pracował w poliklinice we Lwowie, a po zajęciu miasta przez Niemców, wyjechał do Warszawy. Dostał pracę w Radzyminie pod Warszawą (jako ordynator w klinice dr-a Karpińskiego), gdzie poznał Zofię Zasławską (1918-2005), lekarza, córkę Władysława Józefa (1882-1949), lekarza powiatowego w Radzyminie i Celiny z Leśkiewiczów. Z Zofią wziął ślub w lutym 1944 roku. We wrześniu został wezwany na pozór do chorego i w ten sposób aresztowany przez NKWD. Zesłany, wrócił do Radzymina w listopadzie 1946 roku.

Rodzina Wiszniewskich w Radzyminie mieszkała przy ul. Ks. Eleonory Czartoryskiej, w domu wybudowanym przez Władysława Zasławskiego, tuż przy stacji kolejowej. W mieście, mającym liczną społeczność żydowską, okres okupacji był szczególnie trudny. Na los radzymińskich Żydów odpowiedziała też rodzina Zasławskich. Jak pisze autor „Dziejów Radzymina”, Jan Wnuk, opierając się na książce „Polacy, Żydzi” (Warszawa 1971, s. 317, 318), jedną z osób pochodzenia żydowskiego, ukrywającą się u Zasławskich była Barbara Medyńska, która relacjonowała: W czasie okupacji, gdy byłam poszukiwana przez gestapo z powodu żydowskiego pochodzenia, w domu Wiszniewskich [wówczas jeszcze Zasławskich, a dopiero od lutego 1944 roku Wiszniewskich, PŁ] znalazłam nie tylko schronienie i pomoc we wszystkich trudnościach życia okupacyjnego, ale i najczulszy dom rodzinny. Okres od 1942 aż do Powstania Warszawskiego spędziłam w domu państwa Wiszniewskich. Jak podaje Jan Wnuk, u Zasławskich i Wiszniewskich przechowało się kilkoro Żydów radzymińskich.

Po II wojnie św. doktorostwo Zofia z Zasławskich i Stanisław Wiszniewscy nadal leczyli radzymińską społeczność, często nieodpłatnie i z osobistym, wielkim poświęceniem, co mieszkańcy tego miasta zachowali w jak najlepszej pamięci. Doktorostwo Wiszniewscy z Radzymina mieli czworo dzieci, po nich potomstwo.

Tadeusz Maria (1917-2006), student rolnictwa na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu (UAM), podczas okupacji pracownik Liegenschaftu w Babsku koło Rawy Mazowieckiej, administrator dóbr Gołyń, więzień Oświęcimia i Buchenwaldu. Pozostał na emigracji, ożeniony z Rosamond Disy Fellowes-Gladstone; potomstwo.

Andrzej Maria (1920-2006), absolwent Szkoły Podchorążych Rezerwy Kawalerii w Grudziądzu, kapral podchorąży 22 Pułku Ułanów Podkarpackich w Brodach, uczestnik kampanii 1939 roku, cudem uratowany z niemal pewnej wywózki w głąb Rosji. W stanie zagrożenia, okupację spędził jako administrator majątków ziemskich w Generalnym Gubernatorstwie (Babsk, Zameczek k. Rawy Mazowieckiej) oraz w Izbie Rolniczej w Warszawie. Ożeniony z Heleną Dudziak; potomstwo.

Klan

Pierwsze spotkanie Ładomirskich i Kraińskich, którzy wśród krewnych mają również rodzinę Wiszniewskich, odbył się w Modlinie w 1975 roku. Wówczas zawiązał się nieformalny związek rodzinny, nazywany Klanem, który z sukcesem trwa do dziś.

Klan ten tworzą potomkowie dwóch ziemian: Władysława Mariana Kraińskiego (1842-1926) i Konstantego Walentego Ładomirskiego (1832-1895). Rodziny połączyły się w ten sposób, że córka pierwszego, Anna z Kraińskich (1875-1959) wyszła za mąż za syna tego drugiego, czyli Zdzisława Ładomirskiego (1864-1950).

Pomysł Zjazdów był jak najbardziej współczesny, wynikający z chęci spotkania się z, po kraju i świecie rozproszonymi członkami rodziny. Niemniej, nie trudno zauważyć, iż jest to też czysta kontynuacja być może wielu spotkań z historii rodziny, ale o jednym pisał ks. Tadeusz Fedorowicz: Wielką uroczystością rodzinną było złote wesele Dziadków Kraińskich w roku 1924. Zjechały wtedy do Jabłonki trzy córki Dziadków: najstarsza Anna, żona Zdzisława Ładomirskiego z Markowiec pod Stanisławowem, z jedenaściorgiem dzieci, moja matka z naszą ósemką i Teresa Wiszniewska, żona Ludwika z Horyhlad nad Dniestrem, z siedmiorgiem dzieci. Antoni [Kraiński] miał pięcioro dzieci, razem więc wnuków było 31. Zabawa była ogromna. Przy tym, było tam wtedy dużo dalszych krewnych i sąsiadów.

Zakończenie tej sagi jest właściwie typowe: nie ma już Markowiec, nie ma Horyhlad, Klebanówki, Niebocko się rozpada, jest Jabłonka, ale w innych rękach. Te stare domy, pamiętające wydarzenia nieraz sprzed wieków, a z pewnością sprzed kilkudziesięciu lat, stanowiły różnorodne, ale przyjazne gniazda rodzinne. Ich mieszkańcy, wyrzuceni przez historię, na ogół nie wynieśli z nich mebli, luster, sreber…, często zostawali bez niczego, ale ze sobą zabrali coś ważniejszego. Zasady – nawet jeśli nieco już niemodne, a przecież skuteczne, wartości oraz tę, opartą na wierze umiejętność takiego życia, aby ono, według tytułu opowieści Izabeli Broszkowskiej o ks. Tadeuszu Fedorowiczu, było szczęśliwe.

O historii rodzinie Wiszniewskich z Horyhlad nad Dniestrem, nieco o Zasławskich z Radzymina i szczyptę o Klanie Kraińskich i Ładomirskich, w programie mówiła p. Hanna z Wiszniewskich Sokołowska, córka Stanisława i Zofii z Zasławskich Wiszniewskich.

PŁ, V 2020.

Lit.:

– Strona internetowa Klanu Ładomirskich i Kraińskich: lik.info.pl;

– Inf. p. Huberta Niewęgłowskiego;

– S. Bartoszewicz, Wspomnienia z przemysłu naftowego (1901-1902), „Przemysł Naftowy”, z. 4, 25.02.1934, Lwów 1934, s. 86;

– Baza Genealogiczna wielcy.pl;

– K. Broński, Rozwój galicyjskiego systemu bankowego w latach 1841-1914 (zarys problematyki), „Zeszyty Naukowe Akademii Ekonomicznej w Krakowie”, nr 749, Kraków 2007, s. 89;

– I. Broszkowska, Szczęśliwe Zycie. Opowieść o księdzu Tadeuszu Fedorowiczu, Warszawa 2018, s. 10 – 11;

– Al. Fedorowicz, T. Fedorowicz, S. Swieżawski, K. Wojtyła, Pełny wymiar. Listy przyjaciół, Tarnów 2002, s. 25, 26, 31;

– K. Jasiewicz, Lista strat ziemiaństwa polskiego 1939-1956, Warszawa 1995, s. 1121, 1122;

– E. Niewolska, Rodzina Wiszniewskich z Horyhlad, „Zeszyty Tłumackie” (59), Wrocław 2017, s. 1-11;

– M. Semczyszyn, Galicyjskie wybory. Działalność Centralnego Komitetu Wyborczego dla Galicji Wswchodniej w latach 1867-1906, Warszawa 2014, s. 147, 344, 345;

Sprawozdanie Izby Handlowej i Przemysłowej we Lwowie za rok 1905, Lwów 1906, s. 1, 20;

– S. Swieżawski, Wielki przełom 1907-1945, Lublin 1989, s. 271;

– A. Wiszniewski, Wiszniewski Maria Ludwik Błażej, Wiszniewska Teresa z Kraińskich (biogramy), Ziemianie polscy XX wieku (red. J. Leskiewiczowa), Warszawa 1996, s. 163-168;

– J. Wnuk, Dzieje Radzymina, Radzymin 2015, s. 168;

NAJNOWSZE INFORMACJE
RADIO DLA CIEBIE
  • Warszawa: 101 FM
  • Ostrołęka: 100,8 FM
  • Ostrów: 87,6 FM
  • Płock: 101,9 FM
  • Radom: 89,1 FM
  • Siedlce: 103,4 FM
  • DAB+
PUBLICYSTYKA
MUZYKA


wydanie online:
nm@rdc.pl

© 2021 Polskie Radio S.A. Radio Dla Ciebie
Wszelkie prawa zastrzeżone