SŁUCHAJ ONLINE
MENU
Słuchaj ONLINE
RDC
rdc player

Rody i Rodziny Mazowsza: Saga rodu Czartoryskich Zofii Wojtkowskiej

Puławy, pałac Czartoryskich; Wikipedia

Saga rodu Czartoryskich

Dwa słowa: nowoczesność, ale przede wszystkim postępowość, są kluczem do historii rodu książąt Czartoryskich – uważa Zofia Wojtkowska, historyk i dziennikarka, autorka m.in. książek: Wiek ambasadora. Opowieść o życiu Edwarda Raczyńskiego (wyd. ISKRY, Warszawa 2017) i najnowszej: Saga rodu Czartoryskich (wyd. ISKRY, Warszawa 2020). Autorka tych publikacji była gościem „Rodów i rodzin Mazowsza”, poświęconych rodzinie Czartoryskich.

Z większości dokumentów – ale nie ze wszystkich – wynika i tak historycy na ogół przyjmują, że gniazdem Czartoryskich był Czartorysk nad Styrem (w II RP pow. łucki, woj. wołyńskie, starożytna osada wołyńska), będący w rękach tej rodziny od 1442 do 1601 roku, kiedy to został sprzedany Pacom.

Genealogicznie, dwie najważniejsze linie Czartoryskich zaś, piszą się z Klewania i Żukowa oraz z Korca.

Gdyby nie królewski przywilej z Budy z 1442 roku, to tak jak w wielu rodzinach, pochodzenie Czartoryskich mogłoby zginąć w pomrokach dziejów. Dokument bowiem potwierdza to, co było dla członków tego rodu ważne, czyli pokrewieństwo z królem Władysławem Jagiełłą i jego zgoda na pieczętowanie się Pogonią Litewską, a co Zofia Wojtkowska tłumaczy w ten sposób, iż Czartoryscy w XV i XVI wieku mieli ponad przeciętną potrzebę udowadniania swojej dynastyczności.

Czartoryscy mieliby więc wywodzić się od Giedymina (zm. 1341), wielkiego księcia litewskiego, założyciela dynastii Giedyminowiczów, którego dwaj wnukowie: Władysław Jagiełło, wielki książę litewski, król Polski i Konstanty Czartoryski (ok. 1350-przed 30.10.1390) mieliby być przyrodnimi braćmi, synami Olgierda. W wiekach XV-XVI Czartoryscy występują w dokumentach i są uczestnikami rozgrywek politycznych w Polsce, ale nie był to jeszcze szczyt ich historycznej pozycji.

Drogowskaz Izabeli z Morsztynów

Autorką największego znaczenia społeczno-politycznego Czartoryskich w czasach saskich była Izabela z Morsztynów (1671-1758), córka poety i dyplomaty, Jana Andrzeja, zamężna za Kazimierzem Czartoryskim (1674-1741).

Jej polityka mariaży swoich dzieci, wnuków, a nawet prawnuków i chęć wyniesienia Czartoryskich na wyżyny w kraju, przy jednoczesnej woli przeprowadzenia koniecznych reform, stworzyła „Familię”, pierwsze w historii Polski ugrupowanie polityczne. Pisząc książkę o Czartoryskich, Zofia Wojtkowska zwróciła uwagę na to, iż to właśnie kobiety miały ogromną rolę w budowaniu pozycji tego rodu. Przy czym, ród ten interes własny (w znaczeniu klanowym) utożsamiał z interesem narodu i kraju. Mimo, iż panowanie Stanisława Augusta – wnuka Izabeli i Kazimierza Czartoryskich, skończyło się upadkiem Polski, to kolejne pokolenia Czartoryskich utrzymały ten sam model postępowania, stale powołując się na jego autorkę, czyli Izabelę z Morsztynów Czartoryską. W historiografii ona została zapomniana, ale nie w rodzinie – wyjaśniła w audycji Zofia Wojtkowska, autorka książki Saga rodu Czartoryskich.

Linia korecka Czartoryskich wygasła. Współcześnie żyjący, pochodzący z linii na Klewaniu i Żukowie są potomkami Adama Kazimierza (1734-1823), generała wojsk ziem podolskich i Izabeli Elżbiety z Flemmingów (1745-1835), prawnuczki ww. Izabeli z Morsztynów.

Do najwybitniejszych przedstawicieli rodziny spośród potomków Izabeli i Adama Kazimierza z Puław, zalicza się jednego z synów, Adama Jerzego Czartoryskiego (1770-1861), ministra spraw zagranicznych Rosji (1804–1806), wiceprezesa Rządu Tymczasowego Królestwa Polskiego (1815), prezesa Rządu Narodowego Królestwa Polskiego (1831), twórcę politycznego, niepodległościowego i kulturalnego centrum polskiej emigracji – Hotelu Lambert w Paryżu. I tu znów rola kobiety – sekunduje i przez sprzedaż rodzinnych dóbr w Radzyniu finansuje działalność emigracji, jego żona Anna z Sapiehów; kolejna postać zbyt słabo zapamiętana w historii.

Ich dzieci: Władysław Czartoryski (1828-1894) i Izabela Działyńska, tworząc dwie rodzinne ordynacje w Sieniawie i Gołuchowie, zajmują się gromadzeniem dzieł sztuki i pamiątek przeszłości. Władysław jako kontynuator swej babki Izabeli z Puław, tworzy Muzeum Czartoryskich w Krakowie, zaś Izabela w wyniku porozumienia z Janem Działyńskim, swoim mężem, przejmuje i rozwija kolekcję w Gołuchowie.

Ta druga kolekcja zresztą, która trafiła ostatecznie we władanie Adama Ludwika Czartoryskiego (1872-1937), syna Władysława, I ordynata sieniawskiego i II ordynata gołuchowskiego, została wzbogacona również o zbiory jego żony Marii Ludwiki z Krasińskich, o czym opowiadaliśmy w poprzedniej audycji [Maria Ludwika Czartoryska w opowieści Katarzyny Zamoyskiej].

Galicja. Z niektórych wspomnień pełkińskich

Sieniawa na Podkarpaciu (pow. przeworski), która przypadła Czartoryskim poprzez małżeństwo Augusta Aleksandra (1697-1782) z Zofią z Sieniawskich 1° Denhoffową, z czasem stała się siedzibą tzw. odnogi ordynackiej, nazywanej też główną. Ale, oprócz tego majątku, w drugiej połowie XIX i w XX wieku ważną siedzibą rodzinną (i dość znaną) były Pełkinie (pow. jarosławski), którymi Czartoryscy władali od XVIII wieku.

W 1889 r. na stałe osiedlił się i gospodarował w nich Witold Czartoryski (1864-1945). Był on synem Jerzego Konstantego (1828-1912), polityka galicyjskiego, posła na Sejm Krajowy Galicyjski we Lwowie i do Rady Państwa w Wiedniu, demokraty – jak go określa Zofia Wojtkowska, i jego czeskiego pochodzenia żony, Marii z Czermaków.

Witold Czartoryski był również posłem na Sejm Krajowy, członkiem austriackiej Izby Panów, senatorem RP. Ożenił się z Jadwigą z Dzieduszyckich. W pełkińskim domu pomagano biednym, łożono na naukę dzieci ze wsi. W nim także rodziły się powołania duchowne: bł. o. Michał, s. Maria Weronika, ks. Jerzy, ks. Stanisław.

Jeszcze za życia Witold Czartoryski podzielił klucz pełkiński między dzieci. Majątek i pałac przypadł synowi, Włodzimierzowi Czartoryskiemu (1895-1975). On właśnie w okresie międzywojennym zarządzał dobrami i prowadził rozliczne interesy:

W (…) 1924 roku dziad Witold powierzył mojemu ojcu zarząd dóbr i interesów majątku, mianując go pełnomocnikiem. Włodzimierz Czartoryski administrował swoim majątkiem Bieliny, majątkiem żony [Zofii z Tyszkiewiczów] Falków w pow. tomaszowskim oraz Sakowszczyzną, zrujnowanym przez długotrwały front, no i kluczem pełkińskim, też zniszczonym przez wojnę. (…). Nasza rodzina mieszkała u dziadków w Pełkiniach, wakacje spędzaliśmy częściowo w Bielinach.

Ojciec był w ciągłych rozjazdach w sprawach administracji, zwłaszcza, że po śmierci najstarszego brata Kazimierza Czartoryskiego (1892-1936) administrował również jego dobrami Żurawno nad Dniestrem w pow. żydaczowskim.

Pełkinie były w dużej mierze majątkiem leśnym. Oprócz podstawowych upraw, zbóż i buraków cukrowych, ojciec hodował konie czystej krwi arabskiej i prowadził zarodową oborę bydła rasy holenderskiej.

Ojciec był jednym z likwidatorów Banku Ziemian i Banku Rolniczego we Lwowie, członkiem Rady Nadzorczej Spółdzielczego Banku Rolniczego w Jarosławiu, Komitetu Naczelnego Związku Właścicieli Lasów w Warszawie.

W 1938 roku dziadkowie podzielili majątki pomiędzy synów. Włodzimierz odstąpił na własność maj. Bieliny bratu, Piotrowi (1909-1993), sam zaś objął na własność część dóbr pełkińskich z domem w Pełkiniach. (Elżbieta z Czartoryskich Kraińska)

Mój dziadek Jan Dojnik pracował u państwa Czartoryskich. O ile wiem, był fornalem, mieszkał w czworakach. Ale opowiadał mi ojciec, że dziadek był potem stangretem u Czartoryskich. Jeździł np. do Wiednia, Warszawy, gdzie Czartoryscy mieli dom. Dziadek służył głównie Witoldowi Czartoryskiemu, o którym tata mój nie mówił nigdy Witold, ale Witołd. Dziadek z babcią i synami: Michałem (moim ojcem), Józefem, Stanisławem i Kazimierzem mieszkali w czworakach, gdzie była kuchnia i jedna izba. Nie narzekali jednak, musieli nieźle zarabiać, bo biedy w domu nie było. Babcia przywoziła z miasta mięso, wędliny: salceson, kiełbasę. Wszyscy domownicy mieli też buty. Gdy spaliły się czworaki i rodzina została bez dachu nad głową, dziadek dostał lub kupił od Czartoryskich kawałek ziemi w Pełkiniach i wybudował własny dom. Ciągle pracował u Czartoryskich, był z tej pracy zadowolony. Ojciec powtarzał często, że nie musimy mieć drogich ubrań, bo nawet księżna nie chodzi na co dzień w nylonach, a jej dzieci ubrane są zawsze bardzo skromnie. Co nie przeszkadzało, że na bale i przyjęcia zakładali Czartoryscy piękne stroje. Ale tylko od wielkiego dzwonu. Dziewczynki Czartoryskie miały zawsze upięte włosy, kokardy… Inna rzecz, że pewnie ktoś im to robił, pomagał w ubieraniu itd. Ale zawsze były ubrane czyściutko i schludnie.

W naszym domu prym wiodła babcia, Zofia z Kulpickich, której rodzina była podobno spokrewniona z Jakubem Szelą, przywódcą galicyjskiej rabacji 1848 roku. Babcia również pracowała w Pełkiniach: nakrywała do stołu, miała klucze i chodziła do piwnic po masło, ponadto prasowała, wydawała z szaf obrusy na stół, dbała o bieliznę pościelową itd. Była ceniona przez księżną Zofię Czartoryską, żonę Włodzimierza, cieszyła się jej zaufaniem. Jak zresztą wszyscy Dojnikowie. Bo nie kradli. Chociaż, ojciec opowiadał, że jedyne, co kradli to gruszki… Wymykali się w czasie mszy św. podczas podniesienia i wtedy zajadali się pysznymi gruszkami, które przynosili też do domu. Tu warto dodać, że Czartoryscy mieli w Pełkiniach własną kaplicę, a że do kościoła było daleko, na mszę chodzili do niej wszyscy pracownicy majątku.

Dziadek prawdopodobnie nie umiał czytać, ani pisać. Babcia zaś na pewno potrafiła, bo wszyscy ją zapamiętali czytającą dużo książek. I tu się zaczyna kolejny rozdział historii. Kiedyś, jak opowiadał ojciec, księżna Zofia Czartoryska zawołała babcię i powiedziała: „Dojnikowa, dajcie swoje dzieci do szkoły razem z naszymi”. Księżna dodała również, że nie chce, żeby synowie babci Dojnikowej zmarnowali się w folwarku, albo żeby zostali komunistami. Czterej Dojnikowie zaczęli więc chodzić do szkoły. Babcia dostała pieniądze od księżnej, kupiła synom mundurki szkolne. Jeździli razem z synami Czartoryskich do Jarosławia, ojciec mieszkał w bursie. Ci chłopcy byli mniej więcej w wieku Pawła Czartoryskiego, późniejszego prof. PAN; to było to samo pokolenie.

Czesne opłacała za nich księżna, której na koniec roku szkolnego musieli pokazać cenzurki. Wtedy też mój ojciec dziękował za wsparcie finansowe w nauce.

Ojciec uczył się w seminarium nauczycielskim w Rudniku, a dokończył je w Rzeszowie. Nauczyciel przed wojną był wszechstronnie wykształcony. Seminarium to było prawie jak studia. Ojciec musiał znać język obcy, uczyć różnych przedmiotów (choć zdolności miał w kierunku nauk ścisłych), a także grać i śpiewać. Grał na wielu instrumentach, ale najlepiej na skrzypcach. Księżna kupiła mu skrzypce, które zachowały się i są teraz u mnie w domu. Wszyscy bracia ojca uczyli się za pieniądze Czartoryskich, ale jeden z nich, Kazimierz powiedział, że nie będzie się uczył i został na folwarku. Pomagał dziadkowi przy koniach. (…)

Ojciec i jego bracia nie byli jedynymi dziećmi, które do szkół skierowali księstwo. Był jeszcze np. taki Stefan Pawłowicz, nazywaliśmy go „Rudy”, którego ojciec pracował u Czartoryskich. Oni nie mieszkali w czworakach, tylko mieli domek obok. Dzieci, które wykształcenie zawdzięczają właścicielom Pełkiń było więcej. (…)

Pozostała fotografia rodziców i te skrzypce ojca. Pamiętam jednak, że dzięki Czartoryskim z Pełkiń rodzina mojego ojca zdobyła wykształcenie. (Jadwiga Glejch)

W czasie wojny w Pełkiniach stale kwaterowały wojska niemieckie: najpierw oddział straży granicznej (granica [między dwiema strefami okupacyjnymi niemiecką i sowiecką] była na Sanie), potem żołnierze obsługujący obóz przejściowy dla Żydów. Obóz znajdował się na dużej powierzchni i zajmował część naszych pól. Większość majątku pozostała po lewej stronie Sanu i już nie wróciła do właścicieli. Po stronie prawej – niemieckiej, został jeden folwark i nasz dom.

W czasie okupacji posyłaliśmy paczki do obozów jenieckich i koncentracyjnych. Przez cały okres okupacji odbywało się u nas tajne nauczanie. Organizowała je głównie nasza matka, a lekcje prowadzone były już przez „fachowe siły”. Pełkinie opuściliśmy w 1944 roku, tuż przed rozpoczynającą się bitwą. (Elżbieta z Czartoryskich Kraińska)

Ojciec p. E. Kraińśkiej, Włodzimierz Alfons (1895-1975) maturę zdał w Jarosławiu, studiował na Wydziale Filozofii (tomistyka) we Fryburgu. W 1914 roku powołany do wojska austr., służył w I dywizjonie Artylerii Konnej w Krakowie. Brał udział w walkach pod Kaliszem. Mianowany chorążym w 1915 r., następnie podporucznikiem w 1916 roku. Uczestnik ofensywy na Wołyń w 1915 roku oraz w walkach na froncie wołyńskim jesienią 1916 roku. Następnie walczył na froncie rumuńskim. Zwolniony z wojska austr. jako administrator ojcowskiego majątku Bieliny.

W 1920 roku, jako porucznik zaciągnął się do wojska polskiego, do VI dywizjonu Artylerii Konnej we Lwowie. Brał udział w walkach koło Lwowa, a następnie w ofensywie wołyńskiej. Po wojnie ponownie objął administrację Bielin, które wkrótce stały się jego własnością.

W 1939 roku został powołany do wojska w randze porucznika, pełnił służbę w komendzie miasta w Rzeszowie, a po zajęciu miasta przez Niemców, walczył w obronie Lwowa. Po wejściu Sowietów przedostał się do Pełkiń, unikając niewoli niemieckiej. Okupację spędził w Pełkiniach, gdzie przyjął licznych uciekinierów wojennych i wysiedlonych z poznańskiego, m.in. ks. Kazimierza Kowalskiego, późniejszego biskupa chełmińskiego. Pełkinie opuścił wraz z rodziną w 1944 roku. Po wojnie mieszkał w Krakowie, interesował się zagadnieniami wiary, teologii i filozofii.

Ożeniony z Zofią z Tyszkiewiczów (1895-1973), która pomagała dzieciom z majątku, w Pełkiniach prowadzono 9 ochronek. W czasie II wojny św. posyłała paczki do obozów jenieckich i koncentracyjnych, a w pałacu w Pełkiniach organizowała tajne nauczanie.

Z kolei, wspomniany wyżej prof. Paweł Czartoryski (1924-1999), syn Włodzimierza i Zofii z Tyszkiewiczów, był jednym z najbardziej cenionych naukowców, pracownikiem PAN i jednym z autorów „Dziejów nauki polskiej. Studiował prawo, filozofię i ekonomię w Polsce i USA. W pracy naukowej skupiał się na zagadnieniach historii nauki, a najbardziej znane są jego studia kopernikańskie, którym poświęcił wiele lat życia. Poza działalnością naukową był zaangażowany w Klubie Inteligencji Katolickiej, przyczynił się bardzo do wsparcia nowego w Polsce projektu, jakim było przyznawanie polskich stypendiów do Szkół Zjednoczonego Świata. Dzięki temu polska młodzież mogła uczyć się za granicą poszanowania demokracji i aktywnej postawy wobec życia, połączonej z solidarnością i współczuciem dla słabszych. Działał w „Solidarności”, a w czasie stanu wojennego był jednym z inicjatorów powstania prymasowskiego komitetu, zwanego Komitetem na Piwnej, którego celem było pomoc internowanym i ich rodzinom. W 1989 r. prof. Paweł Czartoryski brał udział w obradach Okrągłego Stołu, zajmując się sprawami edukacji.

Jednym z synów ww. Witolda z Pełkiń był również Adam Michał Czartoryski (1906-1998). Maturę zdał we Lwowie, studiował na Wydziale Rolniczo-Leśnym Politechniki Lwowskiej, a tytuł mgr inż. uzyskał na Uniwersytecie Poznańskim. Był absolwentem prestiżowej Szkoły Podchorążych Rezerwy Artylerii we Włodzimierzu Wołyńskim (1937).

Adam Czartoryski wychował się w Pełkiniach, domu dość surowym, ale ciepłym, gdzie ojciec, mimo licznych obowiązków, w tym politycznych, znajdował czas, by dzieciom czytać „Trylogię”.

Tam też, na dziesięć dni przed niemieckim atakiem na Polskę, odbyła się uroczystość Złotych Godów Jadwigi z Dzieduszyckich i Witolda Czartoryskich. To było ostatnie spotkanie rodziny w tak szerokim gronie – 123 osoby gości. Kończyła się pewna epoka, a życie wojenne Adama oparło się o domy rodzinne żony w Nawojowej i Szczawnicy.

Porucznik Adam Czartoryski, przydzielony do Armii Poznań, przeszedł kampanię wrześniową, walcząc m.in. w bitwie nad Bzurą. Jego żona, Jadwiga ze Stadnickich, zabierając najpotrzebniejsze rzeczy, przedostała się do Pełkiń, nie wiedząc nic o losie męża. Gdy szczęśliwie się odnaleźli (po ucieczce Adama z niewoli niemieckiej), osiedli u rodziców Jadwigi, w Nawojowej. Przy stole mnóstwo osób: uciekinierów, „spalonych”, szukających schronienia i pomocy w wojennej pożodze. W konspiracji zaangażowani niemal wszyscy.

Gdy Niemcy zażądali natychmiastowego wyznaczenia nowego zarządcy uzdrowiska w Szczawnicy, Adam Stadnicki na szefa uzdrowiska i majątku leśnego w Szczawnicy wyznaczył zięcia, Adama Czartoryskiego. W ten sposób od wiosny 1942 roku Jadwiga i Adam Czartoryscy zamieszkali w Szczawnicy, gdzie przyszło im ratować rzesze ludzi przed wywózką do Niemiec. Adam Czartoryski jako jedyny dowódca na południu Polski rozpoczął akcję „Burza”. Uwagę skupił na grupie granatowych policjantów, których zwerbował w szeregi AK, im wydał rozkaz zlikwidowania trzech niemieckich podoficerów, nadzorujących szkołę policyjną. Zarządził odesłanie grupy policjantów do dowódcy Obwodu, sam zaś ukrył się, nie chcąc ryzykować potyczką i z większymi siłami niemieckimi. Niemcy aresztowali jego żonę, wzięli zakładników, planując odwet za zamordowanie dwóch (z trzech) niemieckich podoficerów. Wobec zeznania jednego z Niemców, że ludność Szczawnicy nie brała udziału w tej akcji, nie doszło do prawie pewnej egzekucji.

Po wkroczeniu sowietów i tzw. wyzwoleniu Jadwiga i Adam Czartoryscy przebywali w Kalwarii Zebrzydowskiej, potem zamieszkali w Poznaniu. Adam pracował naukowo na UAM, w Państwowym Inst. Naukowym Gospodarstwa Wiejskiego w Puławach, Jadwiga Czartoryska od 1957 r. pracowała na Targach Poznańskich w Pawilonie Amerykańskim, potem w konsulacie USA. Mąż, któremu trudno było przystosować się do życia w nowych warunkach, dorabiał dorywczo, a po kilkuletnich trudnościach w zdobyciu stałej pracy z powodu pochodzenia, od 1954 roku pracował naukowo (dr biologii), w swojej dziedzinie. Odznaczony Krzyżem Walecznych, Krzyżem Zasługi z Mieczami, Krzyżem AK.

Godzi się jeszcze przypomnieć jedną postać, o której niedawno w ramach projektu „Czartoryscy i Radziwiłłowie. Ludzie, miejsca, kolekcje” (Muzeum Historii Polski – Patriotyzm Jutra 2020) opowiadała dr Barbara Czartoryska, prezes Rodzinnego Związku Czartoryskich.

Mówiła o swojej starszej siostrze, Jadwidze, która była znana z pracy konspiracyjnej w Małopolsce.

Jadwiga Czartoryska ps. „Grzmot” (1920-1998, żona Karola Belina-Brzozowskiego), była córką Kazimierza Czartoryskiego (1892-1936) i Heleny ze Skrzyńskich, właścicielki Żurawna. Urodziła się w 1920 roku w Poznaniu, dokąd wyjechała jej matka, kiedy Żurawno zostało zajęte przez sowietów, a ojciec walczył na froncie. Jadwiga odebrała wykształcenie domowe, ukończyła gimnazjum sióstr Sacré Coeur w Zbylitowskiej Górze. W okresie okupacji pracowała w różnych gospodarstwach rolnych, co było przykrywką jej faktycznej działalności – konspiracji. Por. AK i Komendantka Wojskowej Służby Kobiet inspektoratu „Niwa”.

Za działalność okupacyjną odznaczona była Srebrnym Krzyżem Zasługi z Mieczami, Złotym Krzyżem Zasługi z Mieczami i Krzyżem Walecznych.

Jadwiga Czartoryska znana była przede wszystkim jako łączniczka. Poruszała się dużo, odwiedzała liczne majątki ziemskie, przekazując informacje od dowództwa oraz zbierając meldunku z terenu. Miejscem jej pracy był m.in. powiat limanowski, gdzie jako łączniczka więcej czasu przebywała w Jodłowniku, oficjalnie zarejestrowana jako pomoc w gospodarstwie Romerów – to jedno z wielu miejsc, które znalazło się na jej drodze łączniczki AK.

Źródła cytatów:

– J. Glejch, relacja, Wołomin 24.09.2000.

– E. z Czartoryskich Kraińska, relacja (list), Mrągowo 11.09.2001.

NAJNOWSZE INFORMACJE
RADIO DLA CIEBIE
  • Warszawa: 101 FM
  • Ostrołęka: 100,8 FM
  • Ostrów: 87,6 FM
  • Płock: 101,9 FM
  • Radom: 89,1 FM
  • Siedlce: 103,4 FM
  • DAB+
PUBLICYSTYKA
MUZYKA


wydanie online:
nm@rdc.pl

© 2021 Polskie Radio S.A. Radio Dla Ciebie
Wszelkie prawa zastrzeżone