SŁUCHAJ ONLINE
MENU

Żądają zaległych wypłat, zablokowali tory pod Warszawą

fot. RDC

Przywrócono ruch pociągów na torach w Parzniewie koło Pruszkowa, ale zmiany w rozkładzie spowodowane zablokowaniem przejazdu kolejowo-drogowego będą odczuwalne do końca dnia – poinformowały w czwartkowym komunikacie PKP Polskie Linie Kolejowe.

O godzinie 14:00 przywrócony został ruch pociągów pomiędzy Warszawą a Grodziskiem Mazowieckim, Krakowem i Łodzią. Możliwe jest kursowanie pociągów przez miejscowość Parzniew. Duże zmiany w rozkładzie spowodowane zablokowaniem przejazdu kolejowo-drogowego będą odczuwalne do końca dnia. Na stacjach i przystankach podawane są bieżące informacje, w pociągach informacji udzielają drużyny konduktorskie” – napisano w komunikacie.

Tory w Parzniewie zostały zablokowane przed godziną 11. Blokada torów związana była z protestem podwykonawców firmy Astaldi, którzy domagają się od PKP wypłaty za wykonane prace.

Jak nieoficjalnie dowiedziała się PAP, przedstawiciele PKP PLK rozpoczynają właśnie rozmowy z protestującymi.

Duże utrudnienia

Po tym jak tory zostały zablokowane, rzecznik prasowy PKP PLK Mirosław Siemieniec informował, że zmiany w organizacji ruchu pociągów są znaczne. – W związku z utrudnieniami na torach, spowodowanymi protestami podwykonawców włoskiej firmy Astaldi na przejeździe kolejowo-drogowym w Parzniewie na trasie Warszawa, Grodzisk Mazowiecki, Kraków, Łódź, Katowice, wprowadzono zmiany w organizacji ruchu – mówił rzecznik.

Pociągi dalekobieżne kursowały trasą zmienioną m.in. przez Radom. Pociągi podmiejskie od Warszawy dojeżdżały do Pruszkowa. Dalej na odcinku do Grodziska Mazowieckiego wprowadzono zastępczą komunikację autobusową.

Protestującym chodzi o wypłatę pieniędzy za pracę wykonaną na zlecenie firmy Astaldi. Zarzucają PKP PLK, że – mimo zapewnień iż spółka ureguluje zobowiązania włoskiej firmy – to oni nadal nie dostali wszystkich zaległych pieniędzy.

PKP PLK wciąż nie wypłaciły nam 70 ze 160 milionów złotych. Ile można czekać? – powiedział RDC jeden z organizatorów protestu Andrzej Jasiński. – Cały czas żądają nowych dokumentów. My donosimy i końca nie widać. Nie było innego wyjścia – przez dwa miesiące rozmawialiśmy i byliśmy zwodzeni – dodał.

Jasiński przeprosił pasażerów za zaistniałą sytuację, ale – jak zaznaczył – protestującym zależy na zrozumieniu. – Jak wielka musi być desperacja, żeby zdecydować się na takie działanie? – pytał.

Astaldi pod koniec września przysłała do PKP PLK informację, że umowy dotyczące modernizacji linii Dęblin – Lublin i linii Poznań – Leszno wygasły. Resort infrastruktury wezwał włoską firmę do wznowienia prac, ale wykonawca nie powrócił na place budów. Dlatego PKP PLK 2 października wezwały Astaldi wraz z konsorcjantami do podjęcia prac na kontraktach, tj. linii kolejowej nr 7 na odcinku Dęblin – Lublin i linii Poznań – Wrocław. W związku z tym, że włoska firma nie podjęła prac na obu liniach, PLK 5 października złożyły oświadczenia o odstąpieniu od obu umów z winy konsorcjantów.

Astaldi jest zaangażowane w Polsce także w budowę dróg i warszawskiego metra (jest samodzielnym wykonawcą rozbudowy II linii metra na Pradze-Północ i Targówku o stacje Szwedzka, Targówek i Trocka).

Czytaj też:

Podwykonawcy Astaldi zmieniają zdanie. Na Górczewskiej protestu nie będzie

NAJNOWSZE INFORMACJE
RADIO DLA CIEBIE
  • Warszawa: 101 FM
  • Ostrołęka: 100,8 FM
  • Ostrów: 87,6 FM
  • Płock: 101,9 FM
  • Radom: 89,1 FM
  • Siedlce: 103,4 FM
  • DAB+
PUBLICYSTYKA
MUZYKA


wydanie online:
nm@rdc.pl

© Copyright 2018 Polskie Radio S.A. Radio Dla Ciebie
Wszelkie prawa zastrzeżone