SŁUCHAJ ONLINE
MENU

Ł. Koszarek dla RDC: najważniejszy w życiu jest timing, znam swój limit

Łukasz Koszarek (po prawej)/fot. Legia Kosz/Facebook

Jest bohaterem tegorocznego transferowego hitu w koszykarskiej ekstraklasie. Wielu spodziewało się, że wkrótce opuści Zieloną Górę, w której spędził osiem lat i ma tam status legendy, ale mało kto spodziewał się, że opuści ją na rzecz Warszawy. Deklaruje, że pomoże Legii w walce o podium mistrzostw Polski, że chce zostać w stolicy do końca kariery. Łukasz Koszarek w rozmowie z Radiem dla Ciebie mówi wprost: znam swój limit, nie chcę się oszukiwać, ale nie powiedziałem ostatniego słowa.

W maju 2021 roku Łukasz Koszarek podpisał dwuletnią umowę z Legią Warszawa. Jeden z najbardziej doświadczonych polskich koszykarzy przeniósł się do Warszawy po ośmiu latach gry w Zastalu Zielona Góra, z którym zdobył pięć tytułów mistrza Polski. Jak sam przyznaje, przyszedł czas na wyhamowanie. Oprócz rozgrywek krajowych i europejskich, zespół z Zielonej Góry bierze udział również w rosyjskiej lidze VTB. W Legii intensywność będzie niższa, czego nie można powiedzieć o poziomie oczekiwań wobec gry ponad 200-krotnego reprezentanta kraju.

Radio dla Ciebie: – Marzy pan jeszcze o grze w NBA?

Łukasz Koszarek, rozgrywający koszykarskiej Legii Warszawa, reprezentant Polski: – Od dawna nie (śmiech). W pewnym wieku człowiek przestaje siebie oszukiwać. I to jest piękne! Znam się swoje limity, wiem, gdzie jest ściana.

W Warszawie presja jest niższa w Zielonej Górze – Zastal od kilku lat regularnie gra o mistrzostwo. Nie ma też wyjazdów na ligowe mecze do Rosji. Przy podjęciu decyzji o przenosinach kierowała panem chęć odpoczynku? Chce pan tu zakończyć karierę?

– Piękne bulwary, Świętokrzyska, nowa linia metra – Warszawa ma czym zachęcić (śmiech). A tak poważnie, widać, że tu odrodziła się koszykówka i od kilku lat drużyna wspina się na najwyższy poziom. W ubiegłym sezonie było blisko medalu, ambicje władz sięgają wyżej – w to mi graj! Mimo lat, a podkreślę raz jeszcze – wiem na jakim etapie kariery jestem – wierzę, że mogę pomóc w osiągnięciu najwyższych celów.

– Raz jeszcze: Warszawa to pana ostatni przystanek?

– Wszystko na to wskazuje. Tak to zaplanowałem – koniec kariery po dwóch latach kontraktu. Ale życie jest nieobliczalne, nie chcę składać ostatecznych deklaracji.

– Apetyty urosły po ubiegłym sezonie, kiedy zespół był o krok od pierwszego po pół wieku medalu MP. O co Legia gra teraz?

– Ponownie o to, żeby być wysoko. W Polsce średnio odbiera się pewność siebie, nie chcę rzucać górnolotnymi hasłami. Chcemy być w czołówce. Przede wszystkim jednak, cieszmy się tym sezonem. Do hal wrócili kibice. W końcu! Trudno narzekać.

– Sezon długi i wymagający. Jaki jest limit minut 37-letniego rozgrywającego na dystansie całego meczu?

– Chyba nie ma na to pytanie dobrej odpowiedzi. Każdy mecz jest inny pod względem intensywności, ale myślę, że 20-25 minut mogę spokojnie wytrzymać. Zawsze można mnie schować w obronie (śmiech).

– Kadrze nie mówi pan „nie”. Deklaruje pan, że reprezentację ma w sercu, debiutował pan 18 lat temu. Były rozmowy z trenerem Taylorem o pańskiej roli w drużynie przed nadchodzącymi eliminacjami mistrzostw świata (początek turnieju kwalifikacyjnego w listopadzie – red.)?

– Tak, jesteśmy w kontakcie. Przy czym myślę, że tu kluczowa jest wizja trenera. Trzeba sprawdzić młodzież – coś się skończyło po eliminacjach do igrzysk w Tokio (Polska odpadła z rywalizacji w fazie play-off po porażce z Litwą – red.). Warto zacząć coś nowego. Kadrze trudno powiedzieć „nie”, ale trzeba liczyć się z tym, że do zespołu wchodzi młodzież.

– Usłyszę od pana nazwiska następców? Kto przejmie stery po żelaznej dwójce Slaughter-Koszarek?

– Łukasz Kolenda. Ma duży talent. W tym roku ma świetną okazję, żeby to udowodnić, bo będzie grał w barwach Śląska Wrocław w EuroCupie. Będę śledził jego rozwój.

– Lubi pan zarządzać na parkiecie, ale też poza nim. Co po karierze? Praca jako trener czy dyrektor sportowy?

– Trzeba zacząć o tym myśleć. Z funkcją dyrektora sportowego w polskiej lidze jest słabo. Niewiele klubów stworzyło takie stanowisko…

– A praca w związku?

– Na pewno chcę być przy koszykówce. Pracy w roli trenera też nie wykluczam – podglądam najlepszych, zapisuję uwagi. Staram się być otwarty. W życiu najważniejszy jest timing. Trudno przewidzieć, co wydarzy się za dwa lata. Uczę się, przygotowuje się na przyszłość. Chwytam dzień.

Rozmawiał Paweł Gospodarczyk

Czytaj też:

Transferowy hit w PLK. Łukasz Koszarek podpisał kontrakt z Legią

NAJNOWSZE INFORMACJE
RADIO DLA CIEBIE
  • Warszawa: 101 FM
  • Ostrołęka: 100,8 FM
  • Ostrów: 87,6 FM
  • Płock: 101,9 FM
  • Radom: 89,1 FM
  • Siedlce: 103,4 FM
  • DAB+
PUBLICYSTYKA
MUZYKA


wydanie online:
nm@rdc.pl

© 2021 Polskie Radio S.A. Radio Dla Ciebie
Wszelkie prawa zastrzeżone