160 lat temu urodził się Joseph Conrad Korzeniowski

  • 03.12.2017 13:30

  • Aktualizacja: 23:03 25.07.2022

3 grudnia 1857 roku urodził się w Berdyczowie Konrad Korzeniowski, pisarz znany jako Joseph Conrad, autor m.in. "Jądra ciemności" i "Lorda Jima". Sejm RP ustanowił bieżący rok Rokiem Josepha Conrada.
Conrad – polski pisarz należący do ścisłej klasyki literatury przełomu XIX i XX wieku - tworzył wyłącznie po angielsku. Jeszcze za życia naraził się z tego powodu na zarzuty m.in. ze strony Elizy Orzeszkowej, że zdradził kulturę swoich korzeni, wyrzekł się polskości w najciemniejszym momencie rozbiorów. Conrad bardzo się tym zarzutem przejął i dwa lata później, pisząc do krakowskiego bibliotekarza Józefa Korzeniowskiego oświadczył: "ani narodowości, ani nazwiska naszego wspólnego nie zaparłem się (...) Jest jasno wiadomym, że Polakiem jestem i że Józef Konrad są dwa chrzestne imiona, z których drugie używam jako nazwisko, by mi mojego cudzoziemskie usta nie wykrzywiały – czego znieść nie mogę. Nie zdaje mi się, bym krajowi był niewierny dlatego, że Anglikom dowiodłem, że szlachcic z Ukrainy może być tak dobrym marynarzem jak i oni i mieć coś do powiedzenia im w ich własnym języku. Uznanie, takie, jakie sobie zdobyłem, właśnie z tego punktu widzenia oceniam i cichym hołdem składam, gdzie należy".

Józef Teodor

Joseph Conrad urodził się 3 grudnia 1857 roku. Na chrzcie nadano mu imiona Józef Teodor (po dziadkach) Konrad (po bohaterze mickiewiczowskich "Dziadów"), używał potem tylko ostatniego imienia. Oboje rodzice pochodzili z ziemiańskich rodzin okolicznej szlachty, rodzina miała trzypokoleniową tradycję walk o wolność Polski. Dziadek, Teodor Korzeniowski, kapitan Wojsk Polskich w Powstaniu Listopadowym, utracił resztę odziedziczonego majątku w historycznych zawieruchach. Z trzech jego synów jeden - Robert zginął w Powstaniu Styczniowym, Hilary zmarł na zesłaniu na Syberię, a najmłodszy - Apollo, pracował, jako administrator majątków, a także pisał patriotyczne dramaty i komedie krążące po okolicznych dworach w rękopisach.

W wierszu "Synowi urodzonemu w 85 roku niewoli moskiewskiej piosenka na dzień chrztu św." Apollo Korzeniowski pisał: "Dziecię – synu, powiedz sobie: Żeś bez ziemi, bez miłości, Bez ojczyzny, bez ludzkości, Póki Polska-Matka w grobie". W 1861 r. Apollo z rodziną przeniósł się do Warszawy, gdzie z jego inicjatywy utworzono tajną organizację niepodległościową "Komitet Ruchu". Niedługo potem został aresztowany i osadzony w warszawskiej Cytadeli.

Mały Konradek wraz z babką nosili żywność do uwięzionego i chorującego ojca. Joseph Conrad pisał później: "W dziedzińcu tejże Cytadeli – charakterystycznie (dla) narodu naszego – zaczynają się moje dziecięce wspomnienia". Apolla skazano na zsyłkę w głąb Rosji pod "surowy nadzór policji". Ewa Korzeniowska z synkiem pojechała na zesłanie za Apollem. Oboje rodzice Konrada chorowali - pierwsza zmarła na gruźlicę matka, w kwietniu 1865 roku, cztery lata później odszedł Apollo. Opiekunem dziecka stał się jego wuj - Tadeusz Bobrowski. Ta postać pojawia się we wszystkich biografiach Conrada, ponieważ najobszerniejszym zachowanym źródłem wiadomości o młodości przyszłego autora "Lorda Jima" stanowią właśnie listy wuja do siostrzeńca. Odpowiedzi Konrada Korzeniowskiego spłonęły.

Kariera w marynarce

Młody człowiek próbował nauki w kilku szkołach – w Krakowie i we Lwowie, miał jednak problemy z dyscypliną szkolną i promocjami z klasy do klasy. Zamykało to przed nim drogę kariery w monarchii Austro-Węgierskiej, nie mógł także osiedlić się, ani nawet pojawić w Rosji, gdzie jako synowi zesłańców i poddanemu cara groził mu natychmiastowy pobór do rosyjskiego wojska na wiele lat. W końcu wuj Bobrowski przestał upierać się, aby siostrzeniec ukończył jakąś szkołę i pozwolił mu na realizację młodzieńczego marzenia o morskich podróżach. 17-letni Konrad Korzeniowski udał się do Marsylii i tam zaciągnął się na statek handlowy, jako prosty marynarz. Karierę w marynarce francuskiej przerwała odmowa przedłużenia francuskiego paszportu, która spotkała przyszłego pisarza w roku 1878.

Korzeniowski przeniósł się do marynarki brytyjskiej, która przeżywała okres dynamicznego rozwoju i werbowała marynarzy z różnych stron świata. Na morzu spędził w sumie 17 lat i dosłużył się patentu kapitańskiego. Pływał głównie na żaglowcach. Zwiedził wiele krajów, często pływał w okolicach Indonezji, ten obszar powróci jako sceneria wielu jego powieści. Przez kilka miesięcy dowodził też belgijskim rzecznym statkiem handlowym w Kongo.

Dopiero w wieku 20 lat Korzeniowski zaczął się uczyć języka, w którym potem miał tworzyć. Przyjaciele i znajomi twierdzili, że nigdy nie pozbył się polskiego akcentu, robił też błędy gramatyczne i frazeologiczne. Decyzja o pisaniu po angielsku była o tyle dziwna, że Korzeniowski o wiele pewniej czuł się na gruncie języka francuskiego, którym posługiwał się jak rodowity Francuz. Pierwszą powieść, "Szaleństwo Almayera", ogłosił w 1895 roku, czyli w wieku 38 lat. Niedługo potem ożenił się i osiadł na stałe niedaleko Londynu, postanawiając utrzymywać się z pisania. W ciągu następnych 30 lat napisał jeszcze 14 powieści i osiem tomów opowiadań. Wszystkie w jakiś sposób tematycznie wiążą się z morzem. Conrad zasłynął, jako pisarz, który najpiękniej opisał odchodzącą już wtedy w przeszłość epokę romantycznych żaglowców.

"Lord Jim", "Jądro ciemności"


W Polsce najbardziej znaną powieścią Conrada jest "Lord Jim" - opowieść o oficerze marynarki, który w chwili zagrożenia opuścił powierzony sobie statek i pasażerów. "Rzecz o utraconym i odzyskanym honorze" – pisze o niej najwybitniejszy polskie znawca twórczości Conrada, Zdzisław Najder. Ważne miejsce w literaturze światowej zajmuje też "Jądro ciemności" – mroczna opowieść o porażce "misji cywilizacyjnej" białego człowieka.

"Joseph Conrad-Korzeniowski był człowiekiem trzech kultur: polskiej, francuskiej i angielskiej. Poruszał się zresztą swobodnie również po obszarach innych kultur europejskich. Z własnej ojczyzny wyniósł znajomość naszej literatury, przede wszystkim wielkich romantyków (jego ulubionym poetą był Słowacki, "dusza polskości", jak go określił), a także typowe motywy wierności, zdrady, obowiązku i honoru" – pisał Najder. To Zbigniew Herbert naprowadził go na myśl, że Conrad cierpiał na kliniczny przypadek poważnej depresji. "Zachęcił mnie do rozmów z lekarzami, lektury specjalistycznych książek. I rzeczywiście - okazało się, że Conrad opisując swoje stany psychiczne, m.in. doznanie zapadania się w czarną studnię, skąd nic poza ciemnością nie widać, mówi jakby cytując podręczniki psychiatrii. Stwierdzenie tego faktu w zupełnie innym świetle ukazało mi życie Conrada, jego przemożne pragnienie, żeby własnej egzystencji nadać jakiś sens, jego problemy z alkoholem" - pisał Najder.

Przez pierwsze dwadzieścia lat pracy pisarskiej Conrad borykał się z długami: honoraria nie nadążały za wydatkami. Dopiero w lecie 1914 r. mógł wraz z żoną i dwoma synami udać się na dłuższe wakacje do Polski. W Krakowie zastał ich wybuch I wojny światowej. Spędzili w tym mieście, a potem w górach, w Zakopanem, dwa miesiące. Odrodzenie niepodległej Polski Conrad powitał z radością. Pod koniec życia Conrad nosił się z zamiarem powrotu do Polski, zbyt wiele jednak spraw wiązało go z Anglią.

Zmarł 3 sierpnia 1924 r. na atak serca. Pochowany został w Canterbury.

Źródło:

PAP

Autor:

mg