Nat King Cole, Tino Rossi, walce… Początki muzykoterapii w Polsce. „Sięgają lat 70-tych”

fot. Steve Cadman/flickr CC-BY-SA 2.0

– Jako anestezjolog w latach 70-tych, w Centralnym Szpitalu Kolejowym w Międzylesiu, mając nagrania kasetowe, czy szpulowe, hobbystycznie odtworzyłem je w sali operacyjnej. Miałem taśmę z utworami lekkimi, łatwymi i przyjemnymi. Początkowo miały oddziaływać na kolegów, którzy oczekiwali na głównego operatora – wspominał w „Wieczorze RDC” dr Maciej Kierył, anestezjolog, jeden z pierwszych muzykoterapeutów w Polsce.

Jak mówił gość RDC, wszystko zaczęło się w latach 70-tych. – Prof. Tadeusz Natanson i docent Andrzej Janicki zintegrowali wszystkich – jak się wtedy mówiło – nawiedzonych lekarzy, pielęgniarzy, którzy wykorzystywali muzykę w pracy medycznej, na różnych stanowiskach – opowiadał dr Kierył.

Tango, Ella Fitzgerald…

Ja jako anestezjolog w latach 70-tych, w Centralnym Szpitalu Kolejowym w Międzylesiu, mając nagrania kasetowe, czy szpulowe, hobbystycznie odtworzyłem je w sali operacyjnej. Miałem taśmę z utworami lekkimi, łatwymi i przyjemnymi. To były wybrane, spokojne utwory, najczęściej wokalne, śpiewane przez piosenkarzy o delikatnym głosie. To był np. Nat King Cole, Tino Rossi – wszyscy, którzy w ciepły sposób mogli oddziaływać nie na pacjentów, ale na kolegów, którzy oczekiwali na głównego operatora – wyjaśniał gość Michała Trzcińskiego.

Jak wspominał, zostało to przyjęte z wielką życzliwością. – Również pacjent zwrócił uwagę, jak jest przyjemnie – mówił Kierył. – Wtedy zauważyłem, że muzyka działa uspokajająco. Swoje doświadczenia przekazałem do Wrocławia, gdzie w 1972 roku powstał pierwszy Zakład Muzykoterapii – opowiadał.

„W szpitalu nie leży tylko ciało”

Gość RDC przyznał, że to zachęciło go do ukierunkowania muzyki w celu obniżenia poziomu lęku pacjenta, odwrócenia jego uwagi od niepokoju związanego z finałem zabiegu i umilenia czasu oczekiwania na operację.

Muzykoterapia to szczególna forma psychoterapii. To działania wielopoziomowe, systematyczne, które uzupełniają leczenie. W szpitalu nie leży tylko pacjent i jego ciało, ale również jego psychika – zaznaczył dr Kierył. Jak podkreślił, nie można dać jednej „recepty” muzycznej wszystkim pacjentom. – Nie wszystkie utwory są uniwersalne. Wszystko zależy od tego, w jakim stanie jest pacjent i co chcemy osiągnąć. Może chodzić o uspokojenie, ułatwienie zaśnięcia, czy złagodzenie pewnych bodźców – wyliczał.

Zrealizowano dzięki współfinansowaniu z opłat abonamentowych

Wieczór RDC: muzykoterapia

fot. Steve Cadman/flickr CC-BY-SA 2.0

Jako anestezjolog w latach 70-tych, w Centralnym Szpitalu Kolejowym w Międzylesiu, mając nagrania kasetowe, czy szpulowe, hobbystycznie odtworzyłem je w sali operacyjnej. Miałem taśmę z utworami lekkimi, łatwymi i przyjemnymi. Początkowo miały oddziaływać na kolegów, którzy oczekiwali na głównego operatora – wspominał w „Wieczorze RDC” dr Maciej Kierył, anestezjolog, jeden z pierwszych muzykoterapeutów w Polsce.

Zrealizowano dzięki współfinansowaniu z opłat abonamentowych