Trudne lata. Teatr warszawski 1815-1868. „To był matecznik polszczyzny”

fot. RDC/td

– Terror zaborcy wykluczał polszczyznę i sprawił, że językiem polskim można było posługiwać się właściwie tylko w teatrze. Teatr mówił piękną polszczyzną, co było ambicją wszystkich dyrektorów i aktorów. Chwilami nie ważne było, co artyści mówili, ale jak to robili. To był matecznik polszczyzny – mówiła w „Strefie kultury” Halina Waszkiel, autorka książki „Trudne lata. Teatr warszawski 1815-1868”.

Prawie dwa i pół tysiąca stron o polskim teatrze – to seria książek, która wydana została z okazji 250-lecia Teatru Narodowego w Warszawie.

Cykl „Dzieje Teatru Narodowego” tworzy sześć tytułów: „Bogusławski” Zbigniewa Raszewskiego, „Trudne lata. Teatr warszawski 1815–1868” Haliny Waszkiel, „Wielki i smutny teatr warszawski 1868–1880” Józefa Szczublewskiego, „Od zenitu do zmierzchu. Teatr warszawski 1880–1919” Marii Olgi Bieńki, „W poszukiwaniu stylu. Teatr Narodowy 1924–1939” Wojciecha Dudzika oraz „Teatr Narodowy 1949-2004” Magdaleny Raszewskiej.

Trudne lata

Jak zwróciła uwagę Halina Waszkiel, to rzeczywiście były trudne lata dla warszawskiego teatru i należy sprawę rozumieć na kilka sposobów. – Żyło się wówczas w okupowanej Warszawie i Polsce, której nie było. Teatr musiał również wypracować sobie nowe sposoby funkcjonowania, jeśli chciał przetrwać w takich warunkach historycznych. Wreszcie czasy były trudne, ponieważ są właściwie nieopisane. Niemałe zdumienie towarzyszyło mi, kiedy uświadomiłam sobie, że jest to tak słabo udokumentowany obszar. Wydawało mi się, że może nie znajduje jakichś książek – tłumaczyła.

Dodała, że okres ten stanowi właściwie białą plamę w dziejach polskiego teatru i polskiej literatury dramatycznej. – To też było dla mnie zdumiewające. Kiedy myślimy o polskiej literaturze pierwszej połowy XIX wieku, to przychodzą nam do głowy wielkie nazwiska pisarzy, którzy tworzyli na emigracji. Ze względów oczywistych dramaty wielkich pisarzy nie mogły trafić do teatru warszawskiego w zniewolonej stolicy. Reszta w związku z tym wydawała się mało ważna – zauważyła autorka książki.

Dmuszewski, Bogusławski i Jasiński

Waszkiel podkreśliła, iż nie znaczy to oczywiście, że ci zapomniani dramatopisarze mogli równać się z największymi, ale jak przyznała, między zajmowaniem się nimi w sposób szeroki a kompletnym zapomnieniem jest jeszcze wiele po drodze. – Pojawiły się nazwiska, które warto przypomnieć, jak choćby Ludwik Adam Dmuszewski, Stanisław Bogusławski czy Jan Tomasz Seweryn Jasiński. To jest tylko cześć nazwisk, a przecież oni mają w swoim dorobku kilkadziesiąt sztuk – mówiła.

Zwróciła również uwagę, że kompletnie czym innym była pozycja teatru polskiego w Warszawie przed Powstaniem Listopadowym i po nim. – Zupełnie czym innym stała się też bezpośrednio przed Powstaniem Styczniowym i po jego zakończeniu. Nasze myślenie i świadomość tego, co się z nim działo zostało w jakiś sposób rzutowane w tył – powiedziała Halina Waszkiel.

„Matecznik polszczyzny”

Oceniła też, że terror zaborcy wykluczał polszczyznę i sprawił, że językiem polskim można było posługiwać się właściwie tylko w teatrze. – Teatr mówił piękną polszczyzną, co było ambicją wszystkich dyrektorów i aktorów. Chwilami nie ważne było, co aktorzy mówili, ale jak to robili. To był matecznik polszczyzny – podkreśliła.

Tłumaczyła również, że okres przed 1860 rokiem to czas, kiedy teatr warszawski rozwijał się stosunkowo swobodnie. – Oczywiście pewnych tematów nie można było poruszać, ale teatr to przecież dużo więcej niż tekst. Dramaty, o których wspominałam to nie tyle dzieła literackie, ale teksty przygotowywane specjalnie dla teatru – zauważyła.

Tłumaczyła, że pisane były one w pośpiechu i krótkim czasie, ale były materiałem wyjściowym dla tworzenia dzieła teatralnego. – Na najwyższym poziomie stały wówczas takie elementy jak sztuka aktorska, scenografia, muzyka i efekty świetlne. Kiedy połączyło się to wszystko razem, to widać, jak ogromnie ciekawy był ten teatr – mówiła w „Strefie kultury” Halina Waszkiel, autorka książki „Trudne lata. Teatr warszawski 1815-1868”.

Zrealizowano dzięki współfinansowaniu z opłat abonamentowych

Strefa kultury: Trudne lata. Teatr warszawski 1815-1868. „To był matecznik polszczyzny”

fot. RDC/td

– Terror zaborcy wykluczał polszczyznę i sprawił, że językiem polskim można było posługiwać się właściwie tylko w teatrze. Teatr mówił piękną polszczyzną, co było ambicją wszystkich dyrektorów i aktorów. Chwilami nie ważne było, co artyści mówili, ale jak to robili. To był matecznik polszczyzny – mówiła w „Strefie kultury” Halina Waszkiel, autorka książki „Trudne lata. Teatr warszawski 1815-1868”.

Zrealizowano dzięki współfinansowaniu z opłat abonamentowych