SŁUCHAJ ONLINE
MENU

Z archiwum RDC: Marianna Siedlarek – Sanniki

Zespół Pieśni i Tańca Sanniki w płockim amfiteatrze nad Wisłą na Festiwalu Folklorystycznym 1972r. Foto ze zbiorów Józefa Sobieckiego.

Ze wspomnień redaktora Józefa Sobieckiego

Pani Marianna Siedlarek była wybitną twórczynią ludową i śpiewaczką. Urodziła się w roku 1893 w Sannikach i tam zmarła w roku 1982. Panią Mariannę odwiedzałem kilkakrotnie w latach 1970 – 1975. Oto co powiedziała mi wtedy o swoim dzieciństwie, o swoich rodzicach i o swoim weselu.

Miałam sześć lat, jak ojca w cukrowni zabiło. Bardzośmy byli biedni, ale moja mama była bardzo pracowita, więc nauczyła mnie wszystkiego. Od matki nauczyłam się stroje ludowe szyć, bo sama szyła przez całą jesień i zimę, a latem musiała iść odrabiać za mieszkanie w którym mieszkaliśmy i za ziemię na której kartofle sadziła. Moja mama bardzo ładnie tkała i robiła czepce. Tego wszystkiego ja się od mamy nauczyłam. Odnowiłam teraz stroje sprzed pięćdziesięciu lat. Już teraz takich strojów nie noszą, ale pamiętam, że przed wojną w takich strojach chodziły kobiety. Te stroje wcześniej robiłam dla Zespołu „Mazowsze”, na zamówienie pani Miry Zimińskiej – Sygietyńskiej. Teraz robię dla Muzeum Mazowieckiego w Płocku. Mieliśmy takiego proboszcza, co bardzo lubił stroje ludowe i do asysty kobiety musiały nosić te stroje i te czepce. Dzięki temu matka miała robotę, zarabiała i wyszliśmy z tej biedy do tego stopnia, że jak wychodziłam za mąż to położyła na stole u rejenta 700 rubli w złocie. To był mój posag. U mnie na weselu, które odbyło się sześćdziesiąt lat temu, bo miałam siedemnaście lat, a mam siedemdziesiąt siedem, po raz pierwszy grała harmonia. Moje wesele nie odbywało się tu w Sannikach, ale w szkole rolniczej w Miłosławicach. Nauczycielki chciały, żeby koniecznie moje wesele odbyło się w szkole i żeby to było wesele po ludowemu, po wiejsku. Tak się odbyło, więc i śpiewali mi do oczepin i ta harmonia, skrzypeczki, bębenek grały te nasze oberki i kujawiaki. Ja byłam po wiejsku ubrana i mój mąż też w sukmanie, ale do ślubu to pojechaliśmy już samochodem, czyli taksówką, bo na wesele był zaproszony administrator majątku, a on miał pierwszy taki pojazd. On pojechał wozem drabiniastym, a nas kierowca zawiózł do kościoła taksówką. Wcześniej nikt u nas do ślubu nie jeździł taksówką. Ja byłam pierwsza!… Mój mąż był pierwszy we wsi, który miał rower.

W audycji usłyszą Państwo nie tylko wspomnienia Pani Marianny, ale także przyśpiewki w wykonaniu Zespołu Pieśni i Tańca „Sanniki”.

RADIO DLA CIEBIE
  • Warszawa: 101 FM
  • Ostrołęka: 100,8 FM
  • Ostrów: 87,6 FM
  • Płock: 101,9 FM
  • Radom: 89,1 FM
  • Siedlce: 103,4 FM
  • DAB+


PUBLICYSTYKA
MUZYKA


wydanie online:
nm@rdc.pl

© Copyright 2018 Polskie Radio S.A. Radio Dla Ciebie
Wszelkie prawa zastrzeżone