SŁUCHAJ ONLINE
MENU

Łosiowisko: od salonu po oficynę: czynszowe kamienice warszawskie 1864-1914

Salon jednej z warszawskich kamienic; Al. Łupienko, „Kamienice...”

Antoni Słonimski, poeta, a więc przedstawiciel inteligencji i świata kultury, swoich sąsiadów zza ściany, z oficyny, nie kojarzył. Świetnie za to znał mieszkańców innych kamienic warszawskich, ale tylko tych z pierwszego piętra.

Praca „Kamienice czynszowe Warszawy 1864-1914”, autorstwa dr. Aleksandra Łupienki, napisana w Instytucie Historii PAN, jest nie tylko książkową wersją dysertacji doktorskiej Autora, ale również świetnie ujętą historią pewnej dość licznej, choć chyba nie często opisywanej społeczności mieszkańców czynszowych kamienic warszawskich.

Ze względu na kierunki swoich dwóch fakultetów, dr Aleksander Łupienko interesuje się stykiem historii społecznej i dziejów architektury. Opowieść o warszawskich kamienicach jest osadzona w przestrzeni, dzięki czemu poznajemy kolejne elementy kamienicy jako budynku oraz życie lokatorów, bytujących w konkretnych przestrzeniach: mieszkania z salonem i jadalnią, klatek schodowych, balkonów, podwórza, oficyn, a nawet niewielkich ogródków kwiatowych, które zdarzały się w podwórzu.
Budynki kamienic – murowane, w XIX wieku z drewnianymi stropami – poza parterem, miały przynajmniej jedno piętro. Budowane zazwyczaj na planie prostokąta, odzwierciedlały tendencje architektoniczne, wyrażane np. stylem zdobnictwa balustrad, okien, całych klatek schodowych. W omawianym okresie historycznym sporo budowano kamienic w stylu secesyjnym.

Opisywana populacja lokatorów kamienic, jak zauważyła prof. Maria Nietyksza, w mikroskali jest odbiciem złożoności społecznej Warszawy. W czynszowych kamieniach mieszkali bowiem przedstawiciele niemal wszystkich stanów i zawodów: mieszczan, inteligencji, ludzi interesu (biznesu), ziemiaństwa, arystokracji, robotników itd.

Słowo kamienica kojarzy się dziś głównie z reprywatyzacją, a kamienicznik to ktoś, kto ze swojej własności chciałby czerpać tylko wysokie dochody. Kamienicznik – co wyjaśnia dr Aleksander Łupienko – już w opisywanym okresie historycznym miał nie najlepszą opinię i to określenie było pejoratywne. Niemniej, dla stale zwiększającej się liczby ludności Warszawy tzw. epoki postyczniowej, owi źli kamienicznicy byli inwestorami, zapewniali mieszkania potrzebującym oraz przyczyniali się do urbanistycznego i ekonomicznego rozwoju stolicy; wówczas największej aglomeracji Królestwa Polskiego. Kamienicznicy warszawscy w latach 80. XIX wieku mieli zwykle tylko jedną kamienicę, a w latach późniejszych, gdy budowali kilka budynków, najczęściej je odsprzedawali.

Zamieszkała kamienica żyła. To – rzec by można – oficjalne życie toczyło się od frontu, gdzie najczęściej widać było okna mieszkań lokatorów zamożniejszych, także właścicieli. Oficyny oraz budynki gospodarcze znajdowały się za bramą główną, w głębi podwórza. Tam również mieszkali wynajmujący tańsze lokale. Kamienice też miały dwa rodzaje klatek schodowych: główną – elegancką, zdobioną, bardziej przestrzenną oraz drugą – służbową, mieszczącą się w oficynie. Dzięki temu, powiązani stosunkiem pracy przedstawiciele służby i lokatorzy (mieszkańcy) byli niejako od siebie oddzieleni.

Egzystujący pod jednym adresem ludzie nie utrzymywali ze sobą większych kontaktów. Antoni Słonimski wspominał, a co przytacza Al. Łupienko, że znały się osoby z pierwszych pięter różnych kamienic, ale sąsiedzi w swojej kamienicy, mieszkający tuż za ścianą w oficynie – nie. Stawiając pytanie o integrację społeczną wewnątrz kamienicy, okazało się, że nie ma przekazów, pozwalających wskazać na bliższe relacje międzyludzkie w społeczności danej kamienicy czynszowej.

Można więc przyjąć, że w historycznej kamienicy widać jak na dłoni podziały społeczne. Ale stanowiły one nie produkt kapitalizmu, lecz były pozostałością ustroju stanowego. Warstwy społeczne wyższe trzymały się razem. Warto dodać, przypominając sobie także obrazy literackie czy filmowe, że w kamienicach czynszowych swoje duże mieszkania, zazwyczaj od frontu, wynajmowali nawet przedstawiciele arystokracji.
O integracji społecznej natomiast możemy mówić w przypadku warstw niższych, zamieszkujących oficyny oraz sutereny. Ludzie z tych grup pomagali sobie wzajemnie.

Książka jest z pewnością ważna dla varsavianistów i osób, poszukujących klimatu XIX – wiecznej stolicy. Jak podkreślają specjaliści, w pracowaniu „Kamienice czynszowe Warszawy 1864-1914” dr Aleksander Łupienko, odwołując się do znanych źródeł historycznych zadaje nowe pytania badawcze, ale też odkrywa i sięga do źródeł dotychczas niewykorzystywanych przez naukowców, co książce przydaje niekonwencjonalności i oryginalności.
Książka napisana w sposób naukowy, a jednocześnie czytelny, kusi swymi bardzo ciekawymi treściami, zaczerpniętymi nie tylko z archiwów, ale również z ówczesnej prasy warszawskiej. Mnie kusi podwójnie – pokazuje bowiem, jak świat właśnie ten „stanowy” niejako ze wsi powoli przenosił się do miast. Pozostawiając na wsi swoją arkadię, w eleganckich kamienicach odnajduje nowe dworzyszcze.

Piotr Szymon Łoś

RADIO DLA CIEBIE
  • Warszawa: 101 FM
  • Ostrołęka: 100,8 FM
  • Ostrów: 87,6 FM
  • Płock: 101,9 FM
  • Radom: 89,1 FM
  • Siedlce: 103,4 FM
  • DAB+


PUBLICYSTYKA
MUZYKA


wydanie online:
nm@rdc.pl

© Copyright 2016 by Polskie Radio S.A. Radio Dla Ciebie
Wszelkie prawa zastrzeżone