SŁUCHAJ ONLINE
MENU
+48 22 645 56 84 | rdc@rdc.pl
07:00 - 10:00
Niedzielny Poranek
prowadzi: Beata Jewiarz
Beata Jewiarz

Wyciek dokumentów dotyczących TTIP. „W zasadzie obie strony dość twardo negocjują”

fot. murdelta/flickr CC-BY 2.0

– Na pewno nie można przyjąć, że to ostateczny tekst porozumienia. To dokument, na którym pracują negocjatorzy – tak wyciek dokumentów związanych z umową o wolnym handlu TTIP komentowała w „Magazynie ekonomicznym” dr Anna Wróbel (Instytut Stosunków Międzynarodowych UW).

Jak przypomniał Jakub Kapiszewski, holenderski oddział Greenpeace opublikował w poniedziałek 250 stron dokumentów, które są opracowywane w czasie negocjacji transatlantyckiego porozumienia o handlu i inwestycjach TTIP. To umowa o wolnym handlu, którą negocjuje Unia Europejska z rządem USA. Urzędnicy z Brukseli przekonują, że umowy o wolnym handlu są dobre, bo przyczyniają się do rozwoju gospodarczego. Z kolei Greenpeace zapewnia, że wręcz odwrotnie, i że UE przyjmuje zbyt miękką pozycję negocjacyjną oraz zgadza się na zbyt duże ustępstwa względem Amerykanów.

Wstępny kształt

Na pewno nie można przyjąć, że to ostateczny tekst porozumienia. To dokument, na którym pracują negocjatorzy, część stanowiska negocjacyjnego obydwu stron – skomentowała dr Wróbel. – W dużej mierze pokazują stanowisko USA. Jeśli chodzi o Unię, to była podczas tego całego procesu bardziej transparentna – po każdej rundzie negocjacyjnej były przedstawiane ustalenia, cele i propozycje – wyjaśniała.

Jak przyznała w RDC, po zapoznaniu się z dokumentami, nie była bardzo zszokowana. – To w dużej mierze idzie w duchu interesów ofensywnych i defensywnych Unii Europejskiej, które były identyfikowane prze UE zdecydowanie wcześniej – mówiła. – Nie demonizowałabym tego porozumienia – dodała. W ocenie dr Wróbel, obie strony dość twardo negocjują. – Bo to tak naprawdę pierwsze negocjacje, które są prowadzone z równorzędnym partnerem, jeśli chodzi o siłę gospodarczą i polityczną. Wcześniej było prościej, bo umowy były zawierane ze słabszymi partnerami i łatwiej było narzucić swoją rację – tłumaczyła.

Amerykańskie GMO w Europie?

Jeden z artykułów, który zdaniem Greenpeace wywołuje najwięcej kontrowersji, zawiera zapis, że jeśli podmiot amerykański chciałby wprowadzić na rynek UE żywność wytworzoną z organizmów zmodyfikowanych genetycznie, to organ, który zajmuje się dopuszczaniem żywności na rynek europejski, musi przedstawić konkretną procedurę, zgodnie z którą produkt będzie sprawdzany. W efekcie – zdaniem Greenpeace – produkt tak czy siak zostanie dopuszczony do obrotu. – W Ameryce i Unii są różne standardy, jeśli chodzi o bezpieczeństwo żywności i konsumentów – skomentowała dr Wróbel. W jej ocenie, te zapisy maja stworzyć mechanizm, który sprawi, że system amerykański i unijny będą w stanie współdziałać.

Zrealizowano dzięki współfinansowaniu z opłat abonamentowych
RADIO DLA CIEBIE
  • Warszawa: 101 FM
  • Ostrołęka: 100,8 FM
  • Ostrów: 87,6 FM
  • Płock: 101,9 FM
  • Radom: 89,1 FM
  • Siedlce: 103,4 FM
  • DAB+


PUBLICYSTYKA
MUZYKA


wydanie online:
nm@rdc.pl

© Copyright 2016 by Polskie Radio S.A. Radio Dla Ciebie
Wszelkie prawa zastrzeżone