SŁUCHAJ ONLINE
MENU
+48 22 645 56 84 | rdc@rdc.pl
13:00 - 13:45
Silva rerum
prowadzi: Wojciech Marczyk
Wojciech Marczyk

Tramwaje konne w Warszawie. „Można było podróżować nawet na dachu”

1 24 grudnia 1898. Warszawa, Krakowskie Przedmieście/ Fot. "Album odsłonięcia pomnika Adama Mickiewicza w Warszawie 24 grudnia 1898 r."/fotopolska.eu

– Pierwsza linia tramwaju konnego w Warszawie nie została wybudowana po to, żeby dać miastu komunikację i żeby ludzie mogli wsiąść do pojazdu i nim podróżować. Została wybudowana po to, żeby przewozić pasażerów kolei żelaznych, ich bagaże i wszelkie towary – mówiła w RDC Hanna Polańska, kuratorka wystawy „Początki komunikacji miejskiej w Warszawie”.

W Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa w warszawskich Łazienkach można oglądać wystawę „Początki komunikacji miejskiej w Warszawie – tramwaje konne 1866-1908” (dowiedz się więcej).

Kursy między dworcami

Pierwsza linia tramwaju konnego nie została wybudowana po to, żeby dać miastu komunikację i żeby ludzie mogli wsiąść do pojazdu i nim podróżować. Została wybudowana, żeby przywozić pasażerów kolei żelaznych, ich bagaże i wszelkie towary dowożone do Warszawy między dworcem Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej a dworcem Kolei Petersbursko-Warszawskiej – opowiadała w RDC Polańska.

Dodała, że w ramach tej linii wydzielono zaledwie dwa krótkie kursy dla mieszkańców. – Jeden tramwaj ruszał z Krakowskiego Przedmieścia i zawoził pasażerów do dworca Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej, a drugi zaczynał w tym samym miejscu, ale dojeżdżał do dworców na Pradze – tłumaczyła.

Siedem linii w trzy lata

Polańska zwróciła uwagę, że tramwaje konne przyjęły się wśród mieszkańców, ludzie polubili ten środek transportu. – Kiedy otwarto most kolejowy pod Cytadelą i przewóz towarów nie stanowił już problemu, myślano o budowie sieci tramwajowej w Warszawie. W trzy lata powstało siedem linii tramwaju konnego – opowiadała w RDC.

Przyznała, że ówczesne tramwaje w niczym nie przypominały współczesnych. – To był duży, piętrowy pojazd. Można było podróżować nawet na dachu – była tam zamontowana ławka i specjalna barierka – mówiła w audycji. Dodała, że za przejazd wewnątrz wagonu trzeba było zapłacić pięć kopiejek, natomiast podróż na dachu kosztowała trzy kopiejki.

Podział na klasy

Kiedy była już sieć kolei konnych, można było przejechać z jednego krańca miasta na drugi. Wtedy bilety kosztowały już pięć lub siedem kopiejek, obowiązywał również podział na klasę pierwszą i drugą – wyjaśniała Polańska. Dodała, że w pierwszej klasie siedzenia obite były poduszkami, natomiast w drugiej były tylko twarde, drewniane siedziska.

Zdaniem  gościa RDC, podróżowanie tramwajami konnymi było dość bezpiecznie. Przyznała jednak, że trafiali się czasem kieszonkowcy, ale konduktor sprawował kontrolę nad pasażerami. – Nie wpuszczał osób pijanych, brzydko ubranych, z psami czy dużymi bagażami – wyliczała Polańska. Nie było natomiast możliwości podróżowania „na gapę”. – Bilet kupowało się podczas wsiadania. Były częste kontrole, ale nie było takich kar, jak dziś. Jeśli ktoś został złapany bez biletu, musiał go po prostu kupić – opowiadała w audycji.

Zdjęcia:

1) 24 grudnia 1898. Warszawa, Krakowskie Przedmieście/ Fot. „Album odsłonięcia pomnika Adama Mickiewicza w Warszawie 24 grudnia 1898 r.”/fotopolska.eu
2) Lata 1881-1885. Warszawa, Krakowskie Przedmieście – widok w kierunku Placu Zamkowego/fotopolska.eu
3) 1867. Warszawa, Ulica Marszałkowska na ilustracji Wojciecha Gersona z 1867 r./fotopolska.eu
4) Lata 1882-1900. Warszawa, Nowy Zjazd/fotopolska.eu

RADIO DLA CIEBIE
  • Warszawa: 101 FM
  • Ostrołęka: 100,8 FM
  • Ostrów: 87,6 FM
  • Płock: 101,9 FM
  • Radom: 89,1 FM
  • Siedlce: 103,4 FM
  • DAB+


PUBLICYSTYKA
MUZYKA


wydanie online:
nm@rdc.pl

© Copyright 2016 by Polskie Radio S.A. Radio Dla Ciebie
Wszelkie prawa zastrzeżone