SŁUCHAJ ONLINE
MENU
+48 22 645 56 84 | rdc@rdc.pl

Muzea społeczne i prywatne. „To uczuciowa i bardzo emocjonalna przestrzeń”

fot. Pixabay

– Jesteśmy spadkobiercami dramatycznej historii skostniałych i dramatycznych muzeów, które czasami nazywamy „muzeami bunkrami”. To skarbce, które są zamknięte w formule zakładającej ochronę pewnego dziedzictwa. Po drugiej stronie są muzealnicy prywatni, którzy stanowią siłę napędową tej sfery pamięci i tożsamości – mówił w audycji „Mnie się to podoba” Longin Graczyk, kulturoznawca i etnolog z Fundacji Ari Ari.

Jak powiedział gość RDC, mamy w Polsce około dwa tysiące muzeów społecznych i jest to tylko szacunek. – Ta liczba urywa się w pewnym momencie, ponieważ mówimy o tworach, które są stacjonarne i do zobaczenia w jakimś przedziale czasowym i miejscowym. Natomiast obok tego funkcjonuje bardzo dużo kolekcji, które są upubliczniane, stają się jakby mobilnymi muzeami, happeningiem i wyjątkowym wydarzeniem – tłumaczył.

Przyznał również, że „jesteśmy spadkobiercami dramatycznej historii skostniałych i dramatycznych muzeów”. – Czasami nazywamy je „muzeami bunkrami”. To skarbce, które są zamknięte w formule zakładającej ochronę pewnego dziedzictwa – powiedział.

„Kolekcje były przejmowane”

Dodał, że wspomniana formuła pojawia się około 1950 roku po serii nacjonalizacji przeprowadzonych przez nasze państwo. – Kolekcje, które istniały na obszarze Polski, były przejmowane – czasami kolekcjoner czy właściciel społeczny, czyli na przykład lokalny samorząd albo fundacja, przynajmniej niedobrowolnie oddawali swoje zbiory – wspomniał.

Zaznaczył, że te wydarzenia naprowadzają na historię, która przetacza się współcześnie. – To niewidoczne zjawisko. Narasta bowiem dyskusja związana ze zbiorami, ich ochroną, finansowaniem i profilem kolekcjonowania, który ma być przyjmowany w zależności od tego, kto danym muzeum włada – wyjaśnił Graczyk.

„Muzeum jest czymś, co jest opowiadane”

Jak podkreślił, po drugiej stronie są muzealnicy prywatni, którzy „stanowią siłę napędową tej sfery pamięci i tożsamości, której w gruncie rzeczy dotyczy kolekcjonerstwo”. – Muzeum jest czymś, co jest opowiadane. To po pierwsze przestrzeń uczuciowa i emocjonalna. Z drugiej strony to zjawisko, które powoduje, iż przedmioty są pretekstem, żeby opowiedzieć jakąś historię – mówił.

Przyznał też, że historia wejścia do muzeum to historia oddania się w pełni niejako mitycznemu aktowi oprowadzenia przez muzealnika po tej przestrzeni.

Gość RDC próbował również odpowiedzieć na pytanie, skąd bierze się fenomen i potrzeba kolekcjonowania – Kolekcjonowanie to nic innego, jak nasze nieustające zmaganie się z nieśmiertelnością i lękiem przed śmiercią. Chcemy, żeby coś po nas zostało. Kolekcjonerzy często mówią, że to rodzaj unieśmiertelnienia. Te działania mają zatrzymać czas lub mu choćby przeciwdziałać – podkreślił w audycji „Mnie się to podoba” Longin Graczyk.

Zrealizowano dzięki współfinansowaniu z opłat abonamentowych
RADIO DLA CIEBIE
  • Warszawa: 101 FM
  • Ostrołęka: 100,8 FM
  • Ostrów: 87,6 FM
  • Płock: 101,9 FM
  • Radom: 89,1 FM
  • Siedlce: 103,4 FM
  • DAB+


PUBLICYSTYKA
MUZYKA


wydanie online:
nm@rdc.pl

© Copyright 2016 by Polskie Radio S.A. Radio Dla Ciebie
Wszelkie prawa zastrzeżone