Grażyna Garboś-Jędral:”Trafiłam do szpitala z dobrze rokującym zawałem, a wyszłam jako kaleka” [POSŁUCHAJ]

Dodano: 19.12.2013 19:43


poszkodowana przez szpital przy Banacha

Sąd Apelacyjny w Warszawie odroczył wczoraj rozprawę ws. odszkodowania dla poszkodowanej przez szpital przy ul. Banacha. Grażyna Garboś-Jędral od 9 lat walczy o zadośćuczynienie za szkody, jakie poniosła w wyniku leczenia. W ich efekcie jest niepełnosprawna. Elżbieta Uzdańska zajęła się tym w audycji Jest sprawa.

Sąd Okręgowy w Warszawie listopadzie 2012 roku przyznał kobiecie 2,5 miliona złotych odszkodowania. Z tym wyrokiem nie zgodził się szpital. Sprawa trafiła do Sądu Apelacyjnego w Warszawie.  Pełnomocnik placówki niespodziewanie dostarczył kolejne pisma dowodowe – w sumie kilkadziesiąt stron, w tym kilkanaście w języku angielskim.

Zdaniem powódki i pokrzywdzonej Grażyny Garboś-Jędral, to specjalne działanie i gra na zwłokę. Kobieta czuje się oszukana przez szpital i przez wymiar sprawiedliwości.

Niepełnosprawna wskutek błędu medycznego pacjentka walczy o odszkodowanie. POSŁUCHAJ!

Jeżeli komuś wszczepia się salmonellę pokarmową do kanału kręgowego, przy okazji robienia blokady to nie jest zły los. Blokadę, jak okazuje się w toku postępowania, robi się na łóżku, w tragicznych warunkach, używając gazików, które szpital reklamował jako nie dających dezynfekcji – Grażyna Garboś-Jędral.

Do szpitala trafiłam po zawale serca, z dobrymi rokowaniami, bo przecież żyję do dzisiaj. W tym szpitalu pracowałam wcześniej jako radca prawny – opowiadała na antenie RDC:

Z wielkim zaufaniem oddałam się w ręce tych lekarzy, którzy byli moimi znajomymi, choć wiedziałam, że mają potknięcia.

To wielkie odszkodowanie jest za utracone zarobki -mówiła Grażyna Garboś-Jędral:

W tej chwili mam 1900 złotych renty, a zarabiałam dziesięć razy więcej, gdy pracowałam. Teraz nie mogę tej pracy wykonywać, choć dostałam ostatnio dokumenty od pozwanego, że jestem zdrowa.

Nie znamy tej sprawy i nie prowadziliśmy postępowania w tej sprawie. To sprawa cywilna – Jolanta Orłowska-Heitzman (Naczelna Izba Lekarska,  naczelny rzecznik odpowiedzialności zawodowej):

Nie prowadzimy postępowań w takich sprawach. Prowadzimy postępowania, które mają na celu stwierdzenie, czy zostało popełnione przewinienie zawodowe i na tym polega odpowiedzialność zawodowa. Postępowanie takie możemy wszcząć, gdy od czynu nie upłynęło więcej niż trzy lata. Choć chętnie byśmy się tym zajęli, jeśli chodzi o błąd medyczny.

Z mocy prawa nie możemy prowadzić postępowania, ale mogę Pani powiedzieć jedną rzecz – Jolanta Orłowska-Heitzman:

Jeżeli w którymś momencie został -popełniony przez któregokolwiek z lekarzy błąd, to w tej chwili mogę powiedzieć tylko przepraszam, bo nic innego w tym momencie nie mogę zrobić.

Jest Pani pierwszą osobą ze służby zdrowia, która użyła tego słowa:

Pani mnie naprawdę wzruszyła, mam łzy w oczach  i na tej antenie bardzo pani dziękuję.

A rozprawę w Sądzie Administracyjnym w Warszawie odroczono do 22 stycznia.